- REKLAMA -

„The Fantastic Four” z 1994 roku śmiało można zaliczyć w poczet najgorszych filmów o superbohaterach w historii kina, nic więc dziwnego, że nigdy nie doczekał się kinowej premiery. Obraz to jednak prawdziwy smaczek dla fanów Marvela, a do tego całkiem zabawne widowisko.

Historia powstania filmu sięga roku 1983, kiedy to prawa do ekranizacji „Fantastycznej czwórki” kupiło Neue Constantin kierowane przez Bernda Eichingera. Mija dekada, a filmu opartego na licencji nadal nie ma. Eichinger jest świadom, że jeśli szybko nie wyprodukują jakiegoś obrazu utracą prawa do marki. Pojawia się zatem pomysł na niskobudżetową adaptację, nad którą pieczę obejmuje Roger Corman – legendarny producent, potrafiący wygenerować zysk nawet z produkcji z małym budżetem.

Wkrótce film jest już gotowy, a pierwszy zwiastun trafia do kin oraz potencjalnych widzów. Za kamerą produkcji zasiadł Oley Sassone, w głównych bohaterów wcielają się: Alex Hyde-White (Reed Richards), Jay Underwood (Johnny Storm), Rebecca Staub (Su Storm), Michael Bailey Smith (Ben Grimm) oraz Joseph Culp (Victor Von Doom). Wszystko zdaje się gotowe na premierę, jednak ta nigdy nie następuje. Film miał nawet wyznaczoną datę premiery – styczeń 1994 roku, nic jednak z tego nie wyszło.

Powody, dla których film się nie ukazał nie są znane. Całkiem możliwe, że na taką decyzję wpłynęła jakość obrazu – nawet zwiastun nie pozostawia złudzeń odnośnie do wykonania i budżetu produkcji. Efekty specjalne wyglądają biednie i tragicznie nawet jak na lata 90. XX w., a kostiumy, cóż, niewiele można tutaj napisać.

Obraz, niezależnie od tego, jaki jest kiepski, może się podobać. Zwłaszcza fanom filmów o superbohaterach: daje on znakomitą okazję, by zobaczyć, jak wyglądały podobne produkcje na długo nim powstało MCU czy nawet ukazały się pierwsze filmy z serii „Blade” lub „X-men”. Inna sprawa, że został on udostępniony całkowicie za darmo.


Autor: Patryk Wolny