Został jednym z czterech polskich trenerów, którzy otrzymali niepowtarzalną szansę tygodniowego wyjazdu do USA, by z bliska podpatrywać jak pracuje się w klubach najsilniejszej ligi świata. Przedstawiamy rozmowę z Łukaszem Grudniewskim, szkoleniowcem kadetów Śląska Wrocław, który już niedługo wybiera się na krótki staż do Phoenix Suns.

Łukasz Grudniewski / fot. DW

Kiedy i skąd pierwszy raz dowiedział się pan o projekcie Kliniki Trenerskiej Marcina Gortata? 

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Dwa miesiące temu na stronie Marcina Gortata i na jednym z portali koszykarskich pojawiła się informacja, że Jego fundacja organizuje taki
wyjazd dla trenerów.

Od razu w głowie pojawiła się myśl, że wyśle pan swoją aplikację?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Zdecydowanie tak. Marzeniem każdego trenera jest odbycie takiego stażu, chociażby ze względu na zdobycie nowych doświadczeń. Dostałem szansę na zobaczenie jak funkcjonuje NBA „od środka” i zamierzam ją
wykorzystać. Fundacja i sponsorzy zapewniają nam przelot, do tego zakwaterowanie z wyżywieniem. Nie pozostaje mi nic innego jak chłonąć wiedzę, bo niczym nie muszę się martwić. Nic lepszego nie mogło mi się trafić i chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy dołożyli cegiełkę do mojego sukcesu.

W jaki sposób przyszło potwierdzenie odbycia stażu?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Najpierw telefonicznie zostałem poinformowany, że znalazłem się w gronie szczęśliwców. Został mi podany termin, w którym mam się zjawić na miejscu tak, aby drużyna „Suns” była przez tydzień na miejscu, bo w
innym wypadku mój przylot nie miałby sensu. Dostosowałem swój harmonogram zajęć tak, żeby nie kolidował mi z wylotem i potwierdziłem swoją obecność. Na drugi dzień na stronie fundacji MG13 zostały ogłoszone nazwiska czterech trenerów, w tym moje.

Pierwsza reakcja?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Przede wszystkim ogromna radość. Zdaję sobie sprawę, że czeka mnie przygoda życia. Przy okazji mogę się rozwinąć jako trener i swoje doświadczenie przekazywać w naszym klubie, Śląsku Wrocław.

Kiedy jest zaplanowany wylot do USA  i ile czasu spędzi Pan w Phoenix?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Z pozostałą trójką trenerów wylatujemy do Phoenix 5-ego marca. Na miejscu jesteśmy tydzień. Czeka nas długa podróż. Startujemy w Warszawie, i zanim dotrzemy do Phoenix, mamy przesiadki we Frankfurcie i Dallas.

Czego się Pan spodziewa po tym wyjeździe?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Tak naprawdę niewiele wiem co mnie czeka w Stanach Zjednoczonych. O większości spraw dowiem się już na miejscu. Zamierzam spędzać w klubie całe dnie i maksymalnie wykorzystać ofiarowany mi czas.

Znane są szczegóły Waszego rozkładu dnia?

Na chwilę obecną takich szczegółów nie znam ale do wylotu zostały jeszcze 3 tygodnie więc niedługo otrzymamy odpowiednie informacje. Ostatnie dni zleciały na załatwieniu spraw formalnych.

Nauki trenerskie pobrane za oceanem mogą się przydać trenerowi pracującemu w Polsce?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Wydaję mi się, że tak. Koszykówka tak naprawdę jest jedna, chociaż wiadomo, że za oceanem jest wyższy poziom sportowy czy szkoleniowy. Część ćwiczeń na pewno będzie można przenieść do naszego klubu, a jakie? To już się okaże po moim powrocie.

Czy pana priorytetowy zespół Śląska Wrocław z rocznika 1996 gra nowoczesny basket?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Staramy się grać najlepiej jak potrafimy. Nie zawsze to wychodzi tak jakbym tego oczekiwał, ale taki jest sport. Mamy kilku graczy, którzy w przyszłości mogą stanowić o sile pierwszej drużyny czy z powodzeniem rywalizować w ekstraklasie. I to jest najważniejsze.

Proszę powiedzieć kilka słów o swoim doświadczeniu trenerskim.

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Wszystko zaczęło się na drugim roku studiów. Miałem zajęcia z trenerem Jankowskim, który zaproponował mi możliwość uczestniczenia w prowadzonym przez niego zespole juniorów starszych. Zbierałem doświadczenie i przy okazji stwierdziłem, że to jest to co chcę robić w życiu. Można powiedzieć, że „złapałem bakcyla”. Miałem szczęście, bo na swojej trenerskiej drodze miałem samych dobrych szkoleniowców. Najpierw wspomniany wcześniej Tomasz Jankowski, później Paweł Turkiewicz czy Andrej Urlep. Prowadziłem wiele zespołów młodzieżowych, asystowałem m.in. w kadrze Polski U-16 czy u trenera Urlepa w pierwszym zespole Śląska Wrocław.

W dokumentach które Pan wysłał aplikując na staż, za swój największy sukces uważa?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Uważam, że mój największy sukces dopiero nadejdzie. Cieszę się, że z grup, które do tej pory prowadziłem kilku chłopaków osiągnęło poziom ekstraklasy. W Baskecie Poznań gra Kuba Parzeński, w ŁKS-ie Łódź Jarek
Zyskowski, a we Wrocławiu o grę ociera się Kacper Sęk.

Będzie miał Pan dostęp do wszystkich członków sztabu szkoleniowego Suns?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – To nieoceniona szansa poznać wielki świat „od kuchni”. Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.  Z tego co wiem, to będziemy mieli dostęp do wszystkich pomieszczeń i ludzi zajmujących się koszykarzami
Phoenix. Mamy być obecni na każdych jednostkach treningowych, również indywidualnych. Do tego zaobserwuję jak wygląda praca na siłowni atletycznie zbudowanych zawodników  NBA.

Są jakieś konkretne sprawy, o które będzie chciał Pan podpytać gwiazdy „Suns” jeśli będzie taka możliwość?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: –  Nie zastanawiałem się nad tym. Chciałbym odbyć jak najwięcej rozmów ze sztabem szkoleniowym Phoenix i na tym się głównie skupiam. To pomoże mi w dalszym kształceniu warsztatu trenerskiego. Nabytą wiedzę będę mógł przekazywać innym polskim szkoleniowcom.

Z kim chciałby Pan odbyć pierwszą  rozmowę? Z Marcinen Gortatem czy może Stevem Nashem?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Z Marcinem na pewno sobie porozmawiamy i to nie raz. Ale rozmowa ze Stevem
Nashem to będzie wyjątkowe przeżycie.

Miał Pan kontakt z pozostałą trojka szkoleniowców. Będziecie działać w grupie czy raczej każdy na swój rachunek?

ŁUKASZ GRUDNIEWSKI: – Pozostałych trenerów znam tylko z widzenia. Do tej pory nie mieliśmy okazji ze sobą porozmawiać. Dla każdego z nas jest to niesamowita przygoda i ten tydzień na pewno będziemy trzymać się razem, w przyjaznej atmosferze. Na bliższe poznanie będzie szansa w samolocie, bo tak jak już wspomniałem, przed nami bardzo długa podróż.

 

(Rozmawiał Patryk Kupis)