WKK Wrocław zanotowało siódme zwycięstwo we własnej hali. Mikołajkowe starcie różnicą trzech punktów wygrali zawodnicy Tomasza Niedbalskiego (71:68). Elektrobud-Investment ZB Pruszków musiał uznać wyższość beniaminka ze stolicy Dolnego Śląska.

Można powiedzieć, że mecz był starciem kontrastów. WKK do tej pory pozostawało niepokonane na własnym parkiecie, natomiast Znicz Pruszków nie zdołał wygrać w hali przeciwnika. Beniaminek był więc zdecydowanym faworytem, a każdy inny wynik byłby wielkim zaskoczeniem.

Nieskuteczni

Gra od początku spotkania była bardzo wyrównana. Po pierwszych czterech minutach tablica wyników wskazywała na remis (7:7). Później wrocławianie przejęli inicjatywę i zdobyli dziesięć oczek z rzędu (17:7). Goście mieli problemy ze skutecznością, popełniali też proste straty. Wrocławianie nie byli wcale lepsi, też borykali się z celnością. Mimo to, po pierwszej kwarcie prowadzili 23:15.

Na początku drugiej kwarty do gry obu zespołów wkradł się chaos, który uniemożliwiał skuteczne zdobywanie kolejnych oczek. Zawodnicy bezsensownie tracili piłki, a pierwszej punkty padły dopiero po prawie dwóch minutach gry. Obie drużyny miały problemy z punktowaniem. WKK w tej kwarcie zdobyło zaledwie 13 oczek, zdołało jednak utrzymać prowadzenie (36:31).

Koncert Pielocha

W trzeciej kwarcie gra w dalszym ciągu była bardzo szarpana i wyrównana. Koszykarze obu drużyn w jednej akcji skutecznie punktowali, a w kolejnej przez niedokładność tracili piłkę. Wrocławianom udało się wyjść na dziesięciopunktowe prowadzenie (41:31), jednak w przeciągu dwóch minut nie zdobyli ani jednego oczka, a goście w znacznym stopniu zniwelowani straty (38:41). Problemy z kończeniem akcji ofensywnych miały oba zespoły, przez co wynik cały czas był na styku. WKK prowadziło nieznacznie (49:46).

Tuż po rozpoczęciu czwartej części, przyjezdni doprowadzili do remisu (49:49). Obraz gry nie zmieniał się. Gra była szarpana i pełna niedokładności. Niecałe cztery minuty przed końcem Znicz wyszedł nawet na kilku punktowe prowadzenie (62:56). To podziałało na WKK jak kubeł zimnej wody. Odpowiedzialność gry wziął na siebie Damian Pieloch, który, śmiało można powiedzieć, w końcówce sam wygrał to spotkanie. Zdobył 12 punktów w ostatnich trzech minutach. Ostatecznie WKK wygrało 71:68. Było to ich siódme zwycięstwo we własnej hali.


WKK Wrocław – Elektrobud-Investment ZB Pruszków 71:68 (23:15; 13:16; 13:15; 22:22)

WKK Wrocław: Pieloch 19, Jędrzejewski 13, Patoka 12, Koelner 9, Rutkowski 8, Ciechociński 6, Malona 4, Kroczak 0, Matusiak 0, Fiedukiewicz 0.

Znicz Pruszków: Kamiński 18, Szwed 10, Ornoch 9, Cetnar 9, Tradecki 8, Kierlewicz 6, Paszkiewicz 5, Hałas 3, Wieluński 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: WKK Wrocław