Upadek Obcego

Obcy został siłą wydarty ze swego grobu. Jego powrót w niczym nie przypomina kultowego filmu sprzed lat, jednak twórcy nie dają za wygraną już sugerując, że kolejne części nadchodzą. Warto więc zastanowić się, czy było warto i co czeka nas w przyszłości – pisze Patryk Wolny.

Obcy: Przymierze zbiera mieszane oceny, a odzew fanów nie pozostawia wątpliwości, że nie takiej kontynuacji oczekiwaliśmy. Jednak stało się i czasu nie cofniemy, szkoda, że przyszłość filmów o Ksenomorfach zdaje się prezentować równie tragicznie.

Uwaga w dalszej części ujawniam drobne elementy dotyczące fabuły Prometeusza i Obcy: Przymierze, które mogą popsuć wrażenia płynące z seansu, dlatego, jeśli nie widziałeś, proponuje wstrzymać się z lekturą.

Prometeusz

Przyznaję, bardzo czekałem na kontynuację Prometeusza, niekoniecznie jako filmu związanego z serią Obcy, po prostu podobał mi się pomysł i klimat, który udało się wykreować Ridley’owi. Należę tym samym do tej grupy fanów, którzy potrafili rozgraniczyć jedno od drugiego i cieszyć się dobrym kinem, podczas gdy inni przeklinali bezczeszczenie pierwotnego obrazu ksenomorfów.

Na kontynuację czekałem, nawet nie bardzo wierząc, że coś innego, powiązanego z Obcym, jeszcze będzie dane mi zobaczyć. Tłumaczenia reżysera odnośnie do tego, czy Prometeusz jest prequelem do wydarzeń znanych z Ósmego pasażera Nostromo, czy też nie, puszczałem mimo uszu. Wszystko do czasu, kiedy okazało się, że na horyzoncie majaczy bezpośrednia kontynuacja drugiego filmu Obcy: Decydujące starcie.

Decydujące starcie

Saga, na którą jeszcze do niedawna składały się cztery filmy, miała swoje wzloty i upadki. Twórcy poszczególnych części mieli swoje własne wizje na kontynuację przygód Ripley. Ocenę poszczególnych reżyserów, ich dzieł oraz wkładu w uniwersum pozostawię wam. Narzekanie, czy nadmierne uwielbienie w niczym już tutaj nie pomoże. Ważniejszą kwestią wydaje się przyszłość i to co ona nam przyniesie.

Początkowo mogło się wydawać, że uniwersum będzie się powoli rozrastać. Scott nakręcił Prometeusza, który co prawda z Obcym miał niewiele wspólnego, ale na swój sposób starał się pretendować do miana prequela sagi. Fani niezadowoleni z nowego, filozoficznego podejścia do tematu Ridley’a zacierali ręce na wieść o projekcie Blomkampa, któremu marzyła się kontynuacja Decydującego starcia. Pozornie wszystko było na dobrej drodze, aż do czasu, kiedy to okazało się, że wizja Blomkampa nie przypadła do gustu samemu ojcu serii, który chcąc zablokować pomysł kolegi po fachu, postanowił przerobić scenariusz nadchodzącej kontynuacji Prometeusza, a samą nazwę filmu przechrzcić na Obcy: Przymierze.

Przymierze

Zablokowany Blomkamp stracił swój projekt, finansowanie, a to dobitnie nam sugeruje, że Ridley Scott wcale nie zamierza się swoim pupilem dzielić, zagarnia kosmiczne zabawki wyłącznie dla siebie starając się je jakoś poukładać podług własnych, szalonych wizji. Niestety, ale takie działania zamiast progresu i rozwoju jedynie uwsteczniają uniwersum, odrywając Obcego od klimatu znanego z Nostromo, klaustrofobicznych korytarzy skąpanych w mroku w stronę filozoficznych debat dotyczących życia i jego aktu jest stworzenia.

Pomysły i wizje Scotta Ridley’a zaczynają się mieszać, a sam reżyser na tyle często zmienia swoje zdanie odnośnie do dalszych losów serii, że nawet najwierniejsi fani mają uzasadnione powody do obaw. Prometeusz był filmem bez ksenomorfów, w Przymierzu jakiś się już znajdzie, jednak to i tak już nie jest obraz o nich. Temat Inżynierów, ojców ludzkości nieco przygasł, zabił ich Dawid, który tym samym stał się głównym antagonistą najnowszej odsłony Obcego. Można wyrokować, ze kolejny film będzie kontynuował jego historię i skupi się raczej wokół aktów stworzenia i filozoficznego pojęcia życia i Boga.

Pozostaje pytanie, jaka kontynuacja byłaby najlepsza dla sagi. Wizja Blomkampa, w której na nowo tworzy on historię Ripley to także ucieczka w skrajność, w końcu przekreśla dwa (mniej lub bardziej) udane filmy. Można nie lubić Obcy: 3 i Obcy: Przebudzenie, jednak nieuczciwym wobec ich twórców byłoby odpychanie i pomniejszanie ich wpływu na całość serii. Na niekorzyść reżysera przemawia także jego dorobek.  Nie licząc dobrego Dystryktu 9, każdy jego następny obraz był słabszy od poprzedniego, dochodząc do poziomu niebezpiecznie bliskiego dna. Ostre słowa, jednak nie można z cała pewnością założyć, że jego kolejna produkcja zrealizowana zostałaby na przyzwoitym poziomie.

Śmiem twierdzić, że nie ma już przyszłości dla tej serii, jednak jak to mawiają umarł król, niech żyje król. Niejeden film zdążył udowodnić, że wypełnienie luki po Obcym w sercach fanów wcale nie musi być takie trudne jak się wydaje.


Autor: Patryk Wolny