W niedzielę o godzinie 14:00, na Stadionie Polonii w Warszawie, zostanie rozegrany mecz ósmej kolejki Topligi. W pojedynku zmierzą się: Warsaw Eagles oraz Panthers Wrocław.

Gospodarz: Warsaw Eagles (5-1)
Gość: 
Panthers Wrocław (4-2)
Data i godzina: 
1 czerwca, godz. 14:00
Stadion: 
Polonia, ul. Konwiktorska 6, Warszawa
Liga: 
Topliga
Bilety: 
15-150 złotych (dzieci do 12 roku życia wchodzą za darmo)

Po raz drugi z rzędu Warsaw Eagles organizują na stadionie Polonii futbolowy dzień dziecka. Zeszłoroczny pogrom Warsaw Spartans sprawił, że Orły mają jak najlepsze wspomnienia związane z tym wydarzeniem. Tyle, że tym razem na Konwiktorską na arcyważne spotkanie zawita spadkobierca mistrzów Topligi – Panthers Wrocław.

Warsaw Eagles są na fali. Po tournee Będzin – Wrocław – Poznań zameldowali się w domu z kompletem trzech triumfów. Prawdą jest, że pierwsze zwycięstwo było wymęczone, jednak wygrane w spotkaniu z Panthers oraz bez straty punktu z Kozłami świadczą o coraz lepszej formie stołecznego zespołu. Tradycyjnie już najwyższą jakością odznacza się formacja obrony Eagles, która we Wrocławiu już drugi rok z rzędu dobrze radziła sobie z Jamalem Schultersem. Po drugiej stronie piłki coraz głośniej daje o sobie znać Andrew Bettencourt – nowy rozgrywający. Przeciwko Panterom dzielił czas na boisku z Filipem Mościckim, zaś przeciw Kozłom było już widać, że to on jest pierwszym quarterbackiem Orłów. Za zaufanie trenerów odwdzięczył się już czterema podaniami na przyłożenie. – Panthers są bardzo dobrą drużyną, ale pokazaliśmy już, że potrafimy z nimi wygrać. Wystąpiłem w tamtym spotkaniu wybiegając niemal prosto z samolotu. Z treningu na trening coraz lepiej rozumiemy się z kolegami z ataku i przez to stajemy się bardziej skuteczni. Na pewno niedzielny mecz będzie trudny i wyrównany, ale to tylko sprawi, że będzie bardziej podobał się kibicom. Chciałbym zagrać w finale Topligi właśnie przeciw temu zespołowi ­– mówi Bettencourt.

Panthers Wrocław są w tym sezonie drużyną kapryśną. Jak podkreśla ich manager Jakub Głogowski: – W tym sezonie robimy wszystko dokładnie odwrotnie niż inni się spodziewają. Ciężko nie przyznać mu racji. Na otwarcie sezonu faworyt z Wrocławia pojechał do Gdyni gdzie wbrew oczekiwaniom uległ Seahawks. Podobnie było w meczu domowym z Eagles – wszyscy stawiali na Pantery a z tarczą wyjeżdżali goście. Z drugiej strony wróżono wrocławianom problemy w domu z Kozłami i Steelers a podopieczni Motta Gaymona  kontrolowali przebieg gry i zwyciężali pewnie. Panthers są drużyną bez dwóch zdań silną jednak przegrali dotychczasowe kluczowe spotkania i tak naprawdę ciężko jednoznacznie stwierdzić, czemu tak się stało. W Gdyni, w barwach Seahawks, koncertowo zagrał Tunde Ogun, który mimo, że nie zdobył przyłożenia to wziął ciężar gry na swoje barki. Eagles takiej gwiazdy w swoich szeregach nie mają a ich główną siłą jest solidna obrona.

Pantery gorąco chcą odpłacić za porażkę u siebie, ale odkładają emocje na bok: – Pracowicie szykujemy się do rewanżu. Od tego meczu prawdopodobnie będzie zależał końcowy układ tabeli. Po wrocławskiej potyczce wyciągnęliśmy wnioski i chcemy grać dużo lepiej. Zawodnicy muszą się mocno skoncentrować a potem po prostu wyjść i wygrać. Musimy zwrócić szczególną uwagę na ich nowego rozgrywającego, który po długiej podróży i bez treningów z drużyną wybiegł na boisko i był niebezpieczny. W niedzielę na pewno będzie w jeszcze lepszej formie. Kluczem do zwycięstwa będzie skupienie w ataku i większe wsparcie dla Jamala Schultersa, którego obrońcy Eagles za łatwo ostatnio zatrzymywali – analizuje Głogowski.

Niedzielny mecz, jak na Dzień Dziecka przystało będzie obfitował w atrakcje dla najmłodszych. Dmuchańce, animacje i konkursy zapewnią partnerzy i sponsorzy Warsaw Eagles. Dla nieco starszych po raz kolejny portal pilkanahali.pl przygotuje możliwość wypróbowania bubble footballu. To bardzo ważne spotkanie poprowadzi siódemka sędziów pod wodzą Krzysztofa Walentynowicza. Warto również wspomnieć, że w ekipie arbitrów znalazł się gościnnie Meksykanin Mario Matos, znany kibicom futbolowym z prowadzenia Kilimanjaro Bowl.