FutureNet Śląsk Wrocław pewnie pokonał GKS Tychy 94:61. Wrocławianie od początku zbudowali sobie przewagę, którą konsekwentnie powiększali. Wśród zawodników Śląska szczególnie wyróżniali się Aleksander Dziewa i Norbert Kulon.

Oba zespoły przed spotkaniem miały tylko cztery dni na regenerację. Śląsk Wrocław w ostatniej kolejce do samego końca walczył o wygraną z Jamalex Polonią Leszno, natomiast GKS Tychy wysoko pokonało Elektrobud-Investment ZB Pruszków.

Dominacja w każdym elemencie gry

Spotkanie od samego początku było niezwykle wyrównane, a gra zacięta. Szybkie tempo i mocna obrona Śląska zaczęły zmuszać gości do błędów. Wrocławianie, dzięki niezłej skuteczności, wypracowali sobie kilka punktów przewagi (14:6). W drużynie GKS-u wyróżniał się Michał Janowski, a wśród zawodników Radosława Hyżego niezwykle aktywny był Norbert Kulon. Dla rozgrywającego Śląska był to mecz przeciwko drużynie, której barwy reprezentował w poprzednim sezonie, dlatego po trafionej trójce Kulon z uśmiechem spojrzał w stronę ławki GKS-u. Goście starali się odrobić straty, ale Śląsk umiejętnie wykorzystywał luki w obronie rywala i po pierwszej kwarcie prowadził 26:18.

W drugiej kwarcie gościu grali agresywniej, z dużym naciskiem na ofensywę. Walka toczyła się o każdą piłkę. Śląsk radził sobie jednak w defensywie, a w ataku błyszczeli Kulon i Aleksander Dziewa. Przewaga gospodarzy rosła z każdą kolejną akcją (38:22). GKS miał problemy ze skutecznością, a wrocławianie wygrywali pojedynki na desce i dobrze bronili. Po drugiej kwarcie ich przewaga urosła do 21 oczek (49:28).

Pewnie po czwarte zwycięstwo

Po przerwie tempo gry nie zmieniło się i mimo wysokiego prowadzenia Śląska, GKS cały czas starał się odrabiać straty. Zawodnicy Tomasza Jagiełki celnie rzucali zza łuku, jednak wrocławianie odpowiadali punktami z gry. Cały czas świetnie pod koszem spisywał się Dziewa, z którym nie mogli poradzić sobie rywale. Śląsk całkowicie zdominował rywala, który przestał trafiać nawet trójki, dodatkowo zaczął popełniać sporo błędów i strat. Po trzeciej kwarcie wrocławianie mogli być praktycznie pewni wygranej, bowiem prowadzili 66:43.

W ostatniej części Śląsk rozluźnił się, przed co zaczął popełniać błędy w ataku i obronie. Po kolejnej stracie, trener Radosław Hyży zareagował i poprosił o czas. Wrocławianie poprawili grę w ofensywie i wciąż prowadzili wysoko (80:53). Lepsza w ich wykonaniu była również defensywa, która skutecznie utrudniała gościom rozgrywanie akcji. Dwie minuty przed końcem Śląsk prowadził 33 punktami (90:57) i było już jasne, że wygrał swoje czwarte spotkanie z rzędu. Co więcej pozostaje niepokonany od początku sezonu. W 4. kolejce pokonał GKS Tychy 94:61.

W tym meczu duże znaczenie miała agresywność, którą chcemy stosować w każdym spotkaniu wobec przeciwników. Realizowaliśmy założenia taktyczne, ograniczyliśmy grę liderów zespołu i to był nasz klucz do zwycięstwa. Mam wielu bardzo dobrych znajomych w Tychach, dobrze wspominam ten okres, jednak na boisku jest przede wszystkim sportowa rywalizacja – mówi Norbert Kulon, kapitan Śląska i najskuteczniejszy zawodnik tego meczu.

O naszym zwycięstwie zdecydowały bardzo dobra realizacja założeń z naszej strony, szybka gra, bardzo mało strat i dobre powroty do obrony. Mecz ułożył się po naszej myśli, GKS nas nie zaskoczył, bo odcięliśmy ich najlepsze strony – dodaje Aleksander Leńczuk, zawodnik Ślaska.


FutureNet Śląsk Wrocław – GKS Tychy 94:61 (26:18; 23:10;17:15; 28:18)

Śląsk: Kulon 20, Dziewa 19, Leńczuk 14, Musiał 12, Żeleźniak 10, Krakowczyk 9, Pietras 4, Michałek 4, Skibniewski 2, Kulon 0, Tomczak 0.

GKS: Jankowski 22, Maj 13, Majka 8, Zmarlak 5, Szymczak 5, Fenrych 4, Wieloch 2, Bogdanowicz 2, Taisner 0, Zawdzki 0, Woźniak 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: FutureNet Śląsk Wrocław