„Westworld” – serial większy niż telewizja [PO PIERWSZYM ODCINKU]

Pierwszy odcinek serialu „Westworld” sprostał moim wielkim wymaganiom i wygląda na to, że ta produkcja wyrasta na godnego następcę „Gry o tron” – pisze Michał Hernes.

Nowa superprodukcja HBO została zainspirowana filmem „Świat dzikiego zachodu” Michaela Crichtona, bez którego nie byłoby prawdopodobnie „Terminatora” i „Parku jurajskiego”. 20 lat temu producent i reżyser J.J. Abrams rozmawiał z Crichtonem o tym, że cudownie byłoby zrobić serial na podstawie tego filmu. Abrams co prawda nie zdecydował się na jego realizacje, ale powierzył ten pomysł Jonathanowi Nolanowi, z którym współpracował przy serialu „Impersonalni”.

Jonathan Nolan (znany ze współpracy ze swoim bratem m.in. przy „Mrocznym rycerzu” i „Interstellar”) napisał scenariusz wspólnie ze swoją żoną Lisą Joy. Do „Westworld” udało im się zaangażować znakomitych aktorów z Anthonym Hopkinsem na czele. Serial powstawał przez kilka lat, ale warto było na niego czekać. Widać w nim staranność realizacji i dbałość o detale. To w gruncie rzeczy dziesięciogodzinny film fabularny, dzięki czemu jego twórcy mogli wyszaleć się z pomysłami i pogłębić psychologię bohaterów, których jest w nim naprawdę sporo.

Pierwszy odcinek imponuje rozmachem na miarę najlepszych kinowych filmów. Przepiękne i miejscami bardzo poetyckie są w nim zdjęcia, natomiast muzyka Ramina Djawadi (kompozytora utworów m.in. do „Gry o tron”) jest wspaniała. Twórcą serialu udało się wykreować bardzo przemyślany świat, a także fabułę, która potrafi wciągnąć i bohaterów, którzy mogą przykuć uwagę. Pojawiają się w nim także pierwszorzędne dowcipy, cytaty z klasyki literatury i znakomity cover mojej ulubionej piosenki Rolling Stones.

Jonathan Nolan już w swoim wcześniejszym serialu „Impersonalnych” pokazał, że umie tworzyć bohaterów, których widzowie mogą pokochać. Kontynuuje to w „Westworld”. Być może najciekawsze są w tym serialu rozmowy, które konstruktor prowadzi ze stworzonymi przez siebie maszynami. Przejmujący jest zaś przedmiotowy sposób, w jaki ludzie je traktują.

Wielu futurologów spekuluje, że jeśli w przyszłości nastąpi but maszyn, wywoła go irracjonalny lęk ludzi przed nimi. W tym sensie bardzo ważny jest, wymyślony przez Jonathana Nolana, robot – przyjaciel w filmie „Interstellar”, do którego scenariusz napisał wspólnie ze swoim bratem, Christopherem Nolanem.

„Westworld” to intrygujący filozoficzny serial, w którym SF spotyka się z westernem. Odnoszę wrażenie, że celem twórców tej produkcji jest nie tyle próba przewidzenia przyszłości, co ostrzeżenia ludzi przed ich pychą i ignorancją. To porywająca opowieść o maszynach bardziej ludzkich niż ludzie i o pięknie drobiazgów, które są w życiu najważniejsze. Niewykluczone, że niezależnie od ponurej tematyki tego serialu okaże on przepiękną afirmacją życia. Bo – cytując pisarza Philipa K. Dicka – elektroniczne zwierzęta też mają życie. Nawet jeśli nędzne.

Autor | Michał Hernes

  • Premiera w HBO i HBO GO: poniedziałek – 3 października