Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu tylko nieliczni wskazaliby na nich, mówiąc: ten zespół będzie w czołówce tabeli. Po 15. kolejkach wrocławski beniaminek zajmuje 5. miejsce i jest jednym z trzech drużyn, które nie przegrały jeszcze na własnym parkiecie.

Wrocławski Klub Koszykówki wrócił do I ligi po pięciu latach nieobecności. Ostatni raz występował na zapleczu ekstraklasy w sezonie 2003/2004. Po zdobyciu wicemistrzostwa, w klubie podjęto decyzję o wycofaniu się z rozgrywek i budowie hali. Dziś WKK może pochwalić się najnowocześniejszym ośrodkiem sportowym w Polsce. Dzięki dzikiej karcie od Polskiego Związku Koszykówki, zespół wrócił do gry w I lidze, w której radzi sobie bardzo dobrze.

U siebie jak ryby w wodzie

Wrocławianie rozegrali na własnym parkiecie dziesięć spotkań i z każdego wyszli zwycięsko. Żaden zespół nie był w stanie wywieźć z Wrocławia kompletu punktów. Najbliżej zwycięstwa był Elektrobud-Inevtment ZB Pruszków (68:71), jednak zawodnicy WKK w końcówce pokazali, że niesieni dopingiem kibiców, są w stanie wytrzymać presję i wygrywać również w końcówkach.

– Nie uważam, że stworzyliśmy taką twierdzę. U siebie gramy na sto procent i dajemy z siebie wszystko. Kibice bardzo nam pomagają i podnoszą nas na duchu. Wiemy, że mamy wsparcie za plecami. Zawsze we własnej hali skuteczność jest lepsza, wpada więcej rzutów. Tutaj jesteśmy bardzo groźnym zespołem – mówi Jakub Patoka, zawodnik WKK.

Ambicje beniaminka

Przed sezonem WKK zapowiedziało, że chce powalczyć o play-offy, ale przede wszystkim zagrzać miejsce w lidze i trochę namieszać. Patrząc na pozycję zespołu po 15. kolejkach, śmiało można powiedzieć, że cel do tej pory realizowany jest niemal wzorowo. Beniaminek zajmuje 5. miejsce.

Staramy się nie słuchać tego, co mówią ludzie. Robimy swoje. Może i to prawda, że jesteśmy niespodzianką sezonu. My jednak nie zwracamy na to uwagi, robimy to, co trener nam każe. Jak widać przynosi to efekty, udaje nam się realizować nasze cele – dodaje.

Warto podkreślić, że skład WKK opiera się w większości na młodych zawodnikach, którzy dopiero zbierają doświadczenie na pierwszoligowych parkietach. Kadra klubu została stworzona z wychowanków klubu oraz koszykarzy, którzy chcą odbudować formę. Statystyki pokazują, że wielu z nich wychodzi to bardzo dobrze. Jakub Koelner, z przeszłością w EBL, aktualnie jest zawodnikiem najlepiej rzucającym zza trzy w całej lidze. To także drugi najskuteczniejszy zawodnik zespołu. Lepszą średnią punktów ma tylko młody rozgrywający – Michał Jędrzejewski, który oprócz punktowania, może pochwalić się także średnią 5.3 asyst na mecz. Silnymi filarami zespołu są także doświadczeni Jakub Patoka i Damian Pieloch. Wrocławianie jako całość to drugi najmniej faulujący zespół oraz drużyna, która przechwytuje najwięcej piłek.

W ostatnim czasie nasza forma spadała, ale podnieśliśmy się. Powiedzieliśmy sobie w szatni kilka mocny słów, potrenowaliśmy lżej i przede wszystkim odpoczęliśmy mentalnie. Przyniosło to oczekiwane skutki – mówi koszykarz.

#Dbamy o rozwój

Z takim hasłem wrocławianie przystąpili do rozgrywek. I liga miała być szansą, szczególnie dla młodych zawodników. Jeśli spojrzymy na liczby, to WKK stara się wprowadzać niedoświadczonych jeszcze koszykarzy i daje im możliwość ogrania się. Wspomniany wcześniej Jędrzejewski to pierwsza „jedynka” zespołu. Zawodnik we wszystkich meczach pojawiał się wyjściowej piątce, a ma zaledwie 20 lat. Swoje minuty dostają również jego rówieśnicy – Dominik Rutkowski i Kamil Fiedukiewicz. Co więcej, szansę mają również młodsi zawodnicy. Wprawdzie są to raczej końcówki kwart, jednak możliwość gry w I lidze dla 17 i 18-latków to szansa, żeby czerpać od doświadczonych koszykarzy.

– Szukaliśmy zawodników, którzy nie tylko chcieliby podnieść swoją jakość, ale dać też coś zespołowi i innym koszykarzom. W drużynie jest kilku zawodników bardzo głodnych gry. Chcemy wprowadzać też młodych graczy, jednak będziemy robić to powoli. Trzeba będzie na to zapracować – mówi Tomasz Niedbalski, trener WKK.

Po pierwszej części rundy zasadniczej śmiało można powiedzieć, że WKK to niespodzianka sezonu. Beniaminek zaskoczył wielu, ale przede wszystkim sprawił, że koszykówka we Wrocławiu żyje, już nie tylko za sprawą FutureNet Śląska Wrocław.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Ola Sopuch, Weronika Marek / WKK Wrocław