W drugim przedsezonowym sparingu koszykarze Śląska zmierzyli się ze Stalą. Mecz rozegrano w Twardogórze, gdzie wrocławianie znajdują się na zgrupowaniu. Nieoczekiwanie spotkanie zakończył się remisem – 66:66! W meczu nie wyłoniono zwycięzcy, gdyż trenerzy obu stron uznali, że dogrywka im nie jest potrzebna.

Koszykarze mają za sobą dwa mecze kontrolne / fot. Grzegorz Guła

Przypomnijmy, że w sobotę Śląsk przegrał 64:79 z Open Florentyną Pleszew.

 

Choć starcie należy uznać za nierozstrzygnięte, w samej końcówce zdecydowanie bliżej zwycięstwa byli wrocławianie. Jeszcze na dwanaście sekund przed zakończeniem ostatniej kwarty to ekipa Rafała Kalwasińskiego prowadziła trzema oczkami. I gdy wydawało się, że wygra pierwszy oficjalny sparing, cztery sekundy przed końcem ostrowianie skonstruowali akcję, która dała im wyrównanie. Bohaterem okazał się Krzysztof Spała, który niepilnowany trafił zza linii 6,75m. Co ciekawe, były to jego jedyne punkty w meczu – Śląsk miał jeszcze szanse na zdobycie zwycięskiego kosza, lecz z rzutem z rogu boiska pospieszył się Tomasz Bodziński.

Początek pojedynku należał do gości. Wrocławianie nie potrafili opanować nerwów, przez co popełnili aż 8 strat, które kończyły się łatwymi oczkami gości,  najczęściej Jakuba Dryjańskiego. Z opresji w ofensywie młodszych kolegów próbował ratować skuteczny Mirosław Łopatka, który w pierwszych dziesięciu minutach zdobył wszystkie punkty dla swojego zespołu – 8.

Wyraźnie uśpieni wysokim prowadzeniem w początkowych fragmentach spotkania koszykarze Stali kompletnie się pogubili na początku drugiej ćwiartki. Wrocławianie zdobyli pierwszych osiem oczek otwierających kwartę i zawody
praktycznie rozpoczynały się na nowo. Rytm z poprzedniego sparingu z Open Florentyną Pleszew ponownie odnalazł Artur Grygiel, który w kilka minut aż czterokrotnie trafił za 3 punkty. 23-letni rzucający z Wrocławia, wraz z Mirosławem Łopatką musieli w dwójkę stanowić o ofensywnej sile swojego zespołu, gdyż niegroźnego skręcenia stawu skokowego nabawił się Radosław Hyży (który resztę spotkania oglądał z ławki rezerwowych), ponownie pauzował Marcin Kowalski, a już przed spotkaniem na ból kostki uskarżał się Mateusz Płatek.

Starcie wyrównało się jeszcze bardziej po przerwie, gdy na pozycjach obwodowych po stronie „Stalówki” pojawili się Mateusz Zębski i Marcin Dymała. Pierwszy naciskiem w defensywie skutecznie uprzykrzał życie rozgrywającym Śląska, drugi zdobywał serie punktów efektownymi penetracjami pod sam kosz. Dymała zdobył w trzeciej kwarcie wszystkie ze swoich 11 punktów i po trzydziestu minutach na minimalne prowadzenie ponownie wysunęła się Stal.

Rywalizacja kosz za kosz trwała do samego końca. Dla „Stalówki” punktował głównie wszechstronny i mobilny Jakub Dryjański, naprzeciwko którego stali przede wszystkim niedawni mistrzowie Polski juniorów starszych z Wrocławia. Opiekun WKS Śląsk Rafał Kalwasiński w czwartej kwarcie zdecydował się bowiem desygnować na parkiet głównie
„młodzież”. Przez znaczny fragment tej części gry na parkiecie w tym samym czasie przebywali Aleksander Raczek, Tomasz Bodziński oraz Norbert Kulon. Wyżej wymieniona trójka wywiązywała się ze swoich zadań bardzo pewnie –  przede wszystkim w defensywie. Dzięki Raczkowi niewidoczny w końcówce był lider ostrowian Wojciech Szawarski, walecznością zaskakiwał Bodziński, a spokojem Kulon.

Śląsk był zatem tylko o jedną akcję od zwycięstwa nad grupowym przeciwnikiem, z którym 24 września we Wrocławiu zmierzy się w kolejce inaugurującej rozgrywki grupy B II ligi.


WKS Śląsk Wrocław – Stal Ostrów Wielkopolski 66:66

(8:18, 25:11, 13:18, 20:19)

Śląsk: Łopatka 21, Grygiel 18, Mroczek-Truskowski 8, N. Kulon 7, Bodziński 6, Bawolski 4, Bluma 2, Hyży, Raczek, M. Kulon, Kruk

Stal: Dryjański 23, Kałowski 11, Dymała 11, Szawarski 7, Olejnik 7, Zębski 4, Spała 3, Matczak, Radzik, Sierański

 

(Maciej Szlachtowicz)