Wrocław ścieżkami rowerowymi stoi… jedzie

Rok 2015 będzie dla wrocławskich rowerzystów wyjątkowy, bo na budowę nowych ścieżek przeznaczono aż kilkanaście milionów złotych, co jak do tej pory jest rekordową sumą we Wrocławiu.

Obecnie wrocławscy rowerzyści nie mają lekko. Ścieżek jest względnie mało, są bardzo rozrzucone. Często, by dostać się z punktu A do B, muszą kombinować, jak zrobić to najbezpieczniej; jechać trochę jezdnią, trochę chodnikiem i tylko czasem wydzieloną ścieżką dla rowerów. Nie wspominając już o kontrapasach, które do najbezpieczniejszych nie należą, szczególnie w bardziej ruchliwych miejscach.

W tym roku ma się to zmienić i stopniowo wygoda i bezpieczeństwo rowerzystów ma rosnąć, a przy okazji samochodowy ruch w centrum ma szansę się zmniejszyć, bo przecież władzom również chodzi o to, by zachęcić mieszkańców do przesiadki z auta na rower. A to, gdyby takich osób znalazło się więcej, może znacznie obniżyć poziom zanieczyszczeń w mieście – tak à propos ustawy o pojazdach emitujących zbyt wiele spalin.

Nowe ścieżki pojawią się m.in.:
– na chodniku przy ul. Legnickiej, od ul. Poznańskiej do ul. Rybackiej,
– wzdłuż Arkad, na ul. Świdnickiej od ul. Piłsudskiego do pl. Kościuszki,
– od ul. Reymonta do pl. Powstańców Wielkopolskich,
–  od Fosy na ul. Traugutta do pl. Społecznego,
– wzdłuż ul. Buforowej w kierunku centrum,
– na ul. Kazimierza Wielkiego i na pl. Dominikańskim.

Dodatkowo, poza rozbudową sieci ścieżek rowerowych, miasto poszerzy zasięg roweru miejskiego. Ilość stacji, gdzie będzie można go wypożyczyć, wzrośnie ponad czterokrotnie z 17 do 70, a ilość rowerów powiększy się ze 140 do 700. Nowe stacje znajdą się na Śródmieściu, Nadodrzu, Ołbinie i Gajowicach.

A jak na pomysł budowy nowych ścieżek reagują mieszkańcy?

– To świetnie, że w końcu się za to biorą. Codziennie jeżdżę rowerem do pracy. Tras jest mało i przeważnie urywają się w losowych momentach. Nie ma połączeń, które wydają się oczywiste. Na przykład brakuje mi ścieżki od Arkad w stronę centrum czy od Galerii Dominikańskiej w stronę Placu Grunwaldzkiego. Na Traugutta też mogła by się pojawić, tam jest dużo wypadków – mówi Krzysztof Walusiak, aktywny rowerzysta.

– Nareszcie! Mamy zdecydowanie za mało ścieżek, które w dodatku nie są zbyt bezpieczne. W tamtym roku rowerem jeździłem prawie codziennie, dopóki samochód nie potrącił mnie na jednym z kontrapasów. Kilka miesięcy rehabilitacji i przerwy od jazdy. Naprawdę nie polecam i trzeba w końcu coś z tym zrobić, bo rowerzyści mają małe szanse w starciu z samochodem – Przemysław Dowhań.

Autor | Robert Plesowicz