Po kolejnej przegranej czas na nowego rywala. Tym razem siatkraki #VolleyWrocław udadzą się do beniaminka ligi – Energi MKS Kalisz. Czy wrocławianki zatrzymają niechlubną passę bez zwycięstwa na swoim koncie?

Trzy mecze, trzy porażki. To dość słaby rezultat #VolleyWrocław na długo wyczekiwany początek rozgrywek. O wyniku każdego meczu zadecydował tie-break, w którym szczęście nie sprzyja wrocławiankom. Fakt, który może niepokoić to słaba dyspozycja w ataku. Aleksandra Rasińska – młoda atakująca mimo trzyletniego doświadczenia w młodej lidze pod skrzydłami Legionowi Legionowo z pewnością potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby dobrze odnaleźć się na ekstraklasowych parkietach.

Zawodniczką, która ciągnie grę w trudnych momentach, biorąc na siebie odpowiedzialność jest Roksana Wers. Przyjmująca znajduję się także na drugim miejscu w indywidualnym rankingu najlepiej zagrywających LSK. Czy dobra gra jednostek pomoże przełamać złą passę?

Tym razem to nie będzie takie łatwe zadanie. Wrocławianki odwiedzą tegorocznego beniaminka, który ma ogromne apetyty na zwycięstwo – Energa MKS Kalisz. Zespół z Wielkopolski ma na swoim koncie już dwa zwycięstwa z BKS-em Profi Credit Bielsko-Biała oraz z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Kolejne punkty, jeśli się pojawią, na pewno nie bez walki. Przed siatkarkami Marka Solarewicza trudne zadanie.

Kaliski zespól po wykupieniu miejsca w LSK musiał porządnie zasilić obecny skład. Na ataku o pierwszą szóstkę z pewnością będą rywalizowały Aleksandra Wańczyk i Szwedka Rebecka Lazic. Obie bardzo doświadczone, z pewną ręką mogą sprawdzić spore kłopoty wrocławskiej defensywie.

Początek spotkania #VolleyWrocław z Energą MKS Kalisz w sobotę – 17 listopada o 14:00 w Arenie Kalisz.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram