Przed rozpoczęciem żużlowego sezonu do głosu dochodzą wizjonerzy. Każdy z nich jak mantrę powtarza kto spadnie, kto zostanie mistrzem, a kto w żużlowej Ekstralidze znalazł się przez przypadek. Od kilku sezonów w oczach wizjonerów spada wrocławska Sparta. Kibice już przywykli, że ten czy ów znający się wybitnie na żużlu wcześniej czy później rzuci w wypowiedzi zdanie: ”w tym sezonie na pewno spadną wrocławianie”. Ja też przywykłam. Chociaż mam prawo się nie zgadzać. Tak też jest tym razem.

Kompletnie nic nie robię sobie z tego, że po ostatniej kolejce moja drużyna okupuje przedostatnie miejsce w tabeli. Wciąż jeszcze mam nadzieję, że to chwilowe, że nastąpi nagły zwrot. Bo przecież nikt nie ma gotowej recepty na sukces i naprawdę trzeba na niego zapracować.

Pracowitych zaś w Sparcie nie brakuje. Jędrzejak, który w tym sezonie jest cieniem siebie samego pewnie spędza długie godziny szukając rozwiązań na coraz lepszą jazdę. Woffinden, który prosto ze stołu operacyjnego wystąpił w meczu przeciwko Unii Leszno. Suchecki, który miewa lepsze i gorsze występy. Juniorom tylko nie idzie ale przecież też pracują ile mogą nad lepszymi wynikami. I tu pojawia się problem, jak to przełożyć na głoszone przez redaktora Koerbera z Gazety Wrocławskiej hasło, że „uczciwością i pracą ludzie się bogacą”. Czemu pracowitość nie przekłada się na wyniki? Gdyby tak było to wrocławianie okupowaliby pierwsze miejsce w tabeli. Mierzylibyśmy w medale, a nie modlili o utrzymanie. A jak wiadomo sukces ma wielu ojców, więc frekwencja by wzrosła. Może nawet władze pochyliłyby się wreszcie nad dramatycznym stanem Stadionu Olimpijskiego, bo nie wypada, żeby mistrzowie nie mieli godnej oprawy dla swoich występów.

Wrocławianom brakuje jednak szczęścia i mamy to co mamy. Strefę spadkową. Rozpadający się stadion. Jedną z niższych frekwencji w Ekstralidze. Mam jednak nadzieję, że „jeszcze będzie przepięknie, Jeszcze będzie normalnie”.

Bo są na świecie rzeczy, które nie śniły się filozofom.

 

Autor: Agnieszka Chamioło

 

O AUTORZE:

Agnieszka Chamioło – z powołania pracownik socjalny. Fanka organizowania społeczności lokalnych. W genotypie dostała miłość do żużla. Kolekcjonerka wspomnień. Wychodzi z założenia, że im więcej ludzi wokół tym piękniej. Czasem tylko ucieka do swojej skorupy. Tylko wtedy kiedy nie rozumie. Bo nie lubi nie rozumieć innych i siebie.