- KARTKA Z KALENDARZA - 22 LIPCA -


- REKLAMA -

Do tej pory na Mistrzostwach Świata w Rosji najjaśniej święciły te gwiazdy, które zdobywały piękne bramki lub zachwycały doskonałymi podaniami. Jednak niedzielne niebo nad Rosją zabłysło nie dla nich, a właśnie dla… bramkarzy. Wszystkich z wyjątkiem De Gei.

Niedzielne spotkania do końca trzymały kibiców w napięciu. Nie wystarczył podstawowy czas gry. Nie pomogła nawet dogrywka. Dopiero rzuty karne musiały rozstrzygnąć, kto awansuje dalej. Dla Rosji okazało się to strzałem w dziesiątkę. Bramkarz gospodarzy Igor Akinfiejew zaliczył świetne interwencje, które dały jego drużynie możliwość gry w ćwierćfinale.

Inaczej było w przypadku Hiszpanów. David de Gea nie obronił żadnego z sześciu karnych, podczas których miał szansę na interwencję (seria rzutów karnych i jedenastka w trakcie meczu po zagraniu ręką Gerarda Pique).

Hiszpanie próbowali. Wymienili ponad tysiąc podań (co jest rekordową liczbą), jednak na nic się to zdało. Odpadli z turnieju po porażce z Rosją. Tym samym dołączyli do grona WIELKICH drużyn, które dalsze zmagania obejrzą na kanapie przed telewizorem.

Z mundialu odpadli również Duńczycy. Ci jednak walczyli do końca. Na początku szybko zdobyli bramkę, potem szybką ją stracili. Przez prawie cały mecz działo się bardzo wiele i jednocześnie nie działo się nic. W 116. minucie mogło być już po wszystkim, jednak bohaterem okazał się Kasper Schmeichel obronił jedenastkę. Potrzebny był więc konkurs jedenastek, który był popisem bramkarskich umiejętności. Lepiej wyszedł na tym jednak Danijel Subasić, który obronił trzy karne w serii.

Szkoda Duńczyków, w szczególności ich bramkarza. Przez pół mundialu mówiło się o presji, która ciąży na nim ze strony jego ojca Petera Schmeichela. Co ciekawe, starszy Schmeichel jest pół Duńczykiem, a pół… Polakiem, bowiem jego ojciec pochodzi z Polski.

Tak więc ćwierćfinał Rosja – Chorwacja. Chorwacjo, strzeż się!


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: FIFA.com, Instagram