Kosynierzy Wrocław zagrają w finale w Warszawie. Pokonali u siebie Poznań Hussars 12:8. Jednak mimo jednoznacznego wyniku, mecz był wyjątkowo wyrównany. Mało tego, przez długi czas zawodnicy z Poznania znajdowali się blisko finału, prowadząc 0:3 i 1:4 w pierwszej kwarcie.

Od pierwszego gwizdka, meczowi towarzyszyło mnóstwo emocji, gdyż Poznań grał bardzo dobrze. Może nawet rozgrywał najlepszy mecz w tym sezonie? Ostateczny rezultat nie oddaje tego, jak bardzo wyrównany był ten mecz. Dopiero ostatnia kwarta przypieczętowała zwycięstwo Kos. – Było spoko! – skomentował krótko i treściwie obrońca Kosynierów Bartosz „Kajman” Kajor.

Gdyby taką formę zawodnicy z Wrocławia prezentowali w finale, najprawdopodobniej wracaliby na tarczy z Warszawy. Dużo błędów w obronie, jak i niedokładnych podań w ataku, sprawiło, że kibice mogli na początku mieć wrażenie, że zespoły zamieniły się koszulkami jeszcze przed meczem. U Wrocławian co prawda zabrakło kilku zawodników – nie zagrali: Michał Filipek, Marcin Janiszewski, Paweł Kowal i Michał Walczak. Nie były to jednak osłabienia, które tak znacząco powinny wpłynąć na grę obecnych Mistrzów Polski. Pozostali zawodnicy byli jednak dalecy od formy chociażby z poprzedniego sezonu. Ważny jednak ostateczny wynik, a nie gra. Kosynierzy pojadą na Weekend Mistrzów do Warszawy, by grać o złoto. I jeśli tylko wyciągnęli odpowiednie wnioski z meczu z Poznaniem, mogą obronić mistrzostwo po raz drugi! Dokonać tego, czego nie dokonał jeszcze żaden zespół w Polskiej Lidze Lacrosse!

– Na mecz wyszliśmy nieskoncentrowani, myślami jeszcze poza boiskiem. Bramki w pierwszych minutach były dla nas jak zimny prysznic, który zadziałał wyjątkowo skutecznie. Mniej prostych błędów, a więcej gry z piłką w ataku, sprawiło, że wyszliśmy na prowadzenie. Zespół z Poznania pokazał nam jak powinno się grać od pierwszych minut, ale to my wyraźnie zdominowaliśmy dalszą część meczu – Jan Rydzak, pomocnik Kosynierów Wrocław.

„Do meczu przystąpiliśmy w pełni zmobilizowani, dlatego w ciągu pierwszych 7 minut meczu udało nam się odrobić 3-bramkową stratę z Poznania. Wszyscy byli zaskoczeni takim obrotem spraw, zwłaszcza Kosynierzy. Niestety bardzo dobra gra przez jedną czy dwie kwarty nie wystarczy, żeby być pewnym zwycięstwa z tak wyrównanym zespołem. Z upływem czasu traciliśmy inicjatywę z czego skrupulatnie korzystali wrocławscy zawodnicy. Mimo porażki bardzo cieszę się z postawy naszego zespołu. Pokazaliśmy, że mimo osłabień potrafimy narzucić swój styl gry i mimo niekorzystnego wyniku w dalszej części spotkania nie odpuściliśmy walki, aż do ostatniego gwizdka. Finał jeszcze w tym roku nie dla nas, więc pozostaje skupić się na meczu z Krakowem.” – Maurycy Mierkiewicz, zawodnik Poznań Hussars.

               „Kosy” czeka teraz intensywny okres przygotowawczy – mający na celu wspomniane wyciągnięcie wniosków z popełnionych błędów i przygotowanie się na decydujące o losach tytułu Mistrzowskiego starcie. Weekend Mistrzów odbędzie się w Warszawie, 14. czerwca. Wrocławianie zmierzą się w wielkim finale z GROMem Warszawa, a o brązowe medale powalczą Poznań Hussars i Kraków Kings.

Autor | Piotr Rydzak

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPiotr Zarzycki | Rower we Wrocławiu
Następny artykułStatyści potrzebni od zaraz!
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.