Śląsk Wrocław zremisował z Ruchem Chorzów 1:1 w spotkaniu 8. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Bramkę dla wrocławian zdobył Tomasz Hołota.

 

Ruch Chorzów – Śląsk Wrocław 1:1 (0:0)

Bramki: Grzegorz Kuświk 62 – Tomasz Hołota 59

Ruch: Buchalik – Helik (88 Smektała), Malinowski, Stawarczyk, Dziwniel. Surma, Starzyński, Babiarz, Włodyka (85 Kwiatkowski), Janoszka, Jankowski (46 Kuświk).
Śląsk: Gikiewicz – Ostrowski, Pawelec, Kokoszka, Dudu, Kaźmierczak, Stevanović, Hołota (90 Więzik), Mila, Plaku (70 Patejuk), Paixao.

Żółte kartki: Kuświk – Stevanović, Pawelec.
Sędzia: Paweł Raczkowski.

 

Pierwsza odsłona niedzielnego spotkania nie przyniosła bramek, choć już w 4 minucie mogło być 1:0 dla wroclławian. Z dystansu potężnie uderzył Przemysław Kaźmierczak, jednak piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki strzeżonej przez Michała Buchalika. Golkiper gości dość niespodziewanie znalazł się w podstawowym składzie na dzisiejsze spotkanie, zastępując pomiędzy słupkami dotychczasowego pierwszego bramkarza chorzowian – Krzysztofa Kamińskiego.

W kolejnych minutach to Niebiescy przejęli inicjatywę. Dwie minuty po strzale Kaźmierczaka gospodarze stanęli przed znakomitą szansą na objęcie prowadzenia. Oko w oko z bramkarzem gości Rafałem Gikiewiczem znalazł się Maciej Jankowski. Napastnik Ruchu posłał jednak piłkę obok lewego słupka bramki gości. Pięć minut później ponownie bliscy strzelenia gola byli gospodarze i ponownie w sytuacji sam na sam z Gikiewiczem znalazł się Jankowski, jednak lepszy okazał się bramkarz Śląska.

Piłkarze z Wrocławia, którzy początkowo oddali inicjatywę gospodarzom z Górnego Śląska, w następnych minutach zdołali stworzyć sobie kilka dogodnych sytuacji. Najpierw bliski strzelenia gola był Kaźmierczak, jednak po jego uderzeniu piłka o centymetry minęła słupek Buchalika. Sześć minut później Sebino Plaku wyprowadził kontrę, po której wrocławianie mieli dwukrotnie szansę na pokonanie bramkarza gospodarzy. Najpierw z bliskiej odległości swojej okazji nie wykorzystał Marco Paixao, a następnie pojedynek z golkiperem Ruchu przegrał Plaku.

W końcówce pierwszej połowy po jednej szansie na wyprowadzenie swojej drużyny na prowadzenie mieli zarówno kapitan Wojskowych Sebastian Mila, jak i napastnik Niebieskich Maciej Jankowski. Pierwszy uderzał z dystansu, jednak na posterunku był Michał Buchalik, a drugi próbował zaskoczyć z rzutu wolnego Rafała Gikiewicza, jednak również bezskutecznie.

Ponownie kolejną część gry lepiej rozpoczęli goście z Wrocławia. Kaźmierczak tuż po wznowieniu meczu doskonale dograł do Sebino Plaku. Ten wpadł w pole karne, jednak po jego uderzeniu piłka o centymetry minęła bramkę gospodarzy. Odpowiedź na tę sytuację przyszła pięć minut później. Po świetnym zagraniu Kamila Włodyki na czystą pozycję wyszedł Grzegorz Kuświk. Napastnik Niebieskich przebiegł z piłką kilkanaście metrów i będąc w sytuacji sam na sam z Gikiewiczem strzelił wprost w interweniującego golkipera gości.

W kolejnych dziesięciu minutach meczu nastroje na trybunach zmieniały się jak w kalejdoskopie. Najpierw w 58 minucie spotkania strzał z dystansu oddał Marco Paixao. Po tym uderzeniu piłka zmieniła kierunek odbijając się od Tomasza Hołoty i wpadła do bramki bezradnie interweniującego bramkarza Ruchu. Na trybunach zapadła cisza, a Hołota utonął w objęciach cieszących się kolegów. Ich radość nie trwała jednak długo. Trzy minuty później to gospodarze skonstruowali groźną akcję. Po wrzutce w pole karne z prawej strony boiska piłkę do siatki strzeżonej przez Rafała Gikiewicza posłał Grzegorz Kuświk.

Kolejne minuty były bardzo wyrównane, jednak lepszą okazję na strzelenie gola mieli goście. W 74 minucie po indywidualnej akcji w pole karne Niebieskich wpadł Sylwester Patejuk, który kilka chwil wcześniej zameldował się na placu gry, jednak uderzył minimalnie nad poprzeczką. Ten sam gracz chwilę później próbował swoich sił z dystansu, jednak piłka zatrzymała się tylko na bocznej siatce bramki gospodarzy. W kolejnych minutach Śląsk od utraty bramki dwukrotnie uratował prezentujący znakomitą formę Mariusz Pawelec. Stoper gości w dwóch bardzo groźnych sytuacjach idealnie przeciął podania, które z pewnością otworzyłyby Grzegorzowi Kuświkowi drogę do bramki.

W końcówce meczu chorzowianie postawili wszystko na jedną kartę. Na boisku zameldowali się Jakub Smektała i Maciej Kwiatkowski, którzy mieli pomóc w konstruowaniu ofensywnych akcji Ruchu. Ostatnie minuty należały jednak do gości z Wrocławia, którzy groźniej atakowali na bramkę Michała Buchalika, ale golkiper gospodarzy za każdy razem był na posterunku. Śląsk Wrocław zremisował z Ruchem Chorzów 1:1 i do stolicy Dolnego Śląska wraca tylko z jednym punktem. Tym samym udał się debiut Jana Kociana, który kilka dni temu objął stery w zespole Niebieskich.

 

źródło: SlaskWroclaw.pl