Faworyt nie zawiódł. ZAKSA Kędzierzyn Koźle pewnie pokonała Aluron Wartę Zawiercie 3:1 i tym samym znalazła się w finale Pucharu Polski. Tam, czeka na swojego rywala, którym będzie albo warszawskie Onico albo Jastrzębski Węgiel.

Zdecydowanym faworytem pierwszego półfinału była ZAKSA. Zawodnicy Andrei Gardini’ego dysponowali świetną zagrywką, która skutecznie obrzucała zawiercian od siatki. Kędzierzynianie zdobywali łatwe punkty po widowiskowych kontrach, nie mieli też wielu problemów z czytaniem gry Michała Masnego. Na początku utrzymywali bezpieczną przewagę. Z czasem jednak słowacki rozgrywający uruchomił środek siatki, gdzie dobrze spisywał się Krzysztof Rejno. Dobra passa Zawiercia nie trwała jednak zbyt długo. Liderzy plusligowej tabeli cały czas trzymali równy poziom w polu serwisowym i pewnie wygrali pierwszą partię w walce o finał turnieju 25:19.

Drugiego seta lepiej zaczęła ekipa Aluronu. Sprawiła nieco problemów ZAKSIE w przyjęciu, co od razu przełożyło się na rozegranie. Gdy na zagrywce pojawił się Aleksander Śliwka, kędzierzynianie szybko nadrobili straty z początku seta i znów zaczęli narzucać swoje tempo gry. Spryt w połączeniu z techniką okazał się kluczem na zespół z Zawiercia. To, co także mogło imponować wrocławskiej publiczności, to warunki fizyczne ZAKSY. Siatkarze Gradini’ego prezentowali świetną kondycję motoryczną. Pod koniec seta uruchomili także solidny blok, który do końca odebrał nadzieję Aluronu na zwycięstwo w tej partii. ZAKSA pewnie wygrał 25:20.

Trzeci seta Aluron rozpoczął od sporej nieskuteczność w ataku. ZAKSA dobrze radziła sobie w obronie i asekuracji bloku. Cały czas błyszczał Łukasz Kaczmarek, który nieraz radził sobie na wysokich piłkach. Atakował z ogromną lekkością, czego nie można powiedzieć o stojącym po drugiej stronie siatki Grzegorzu Boćku. Aluron w połowie seta zaczął lepiej zagrywać, co od razu przekładało się na objęcie przez nich prowadzenia. Dzięki dobre grze na skrzydłach ich przewaga stale się powiększała. Gdy jednak Kaczmarek pojawił się w polu serwisowym, przewaga ekipy z Zawiercia mocno stopniała. To jednak nie wystarczyło, żeby wygrać ten półfinał bez straty seta. Aluron bronił jeszcze swojego miejsca w finale, wygrywając w tym secie 25:20.

W czwartym secie ZAKSA wróciła na dobre tory. Znów zaczęła gromić zagrywką, z którą Aluron miał spore problemy. Śliwka i Kaczmarek byli zdecydowanymi liderami w zespole z Kędzierzyna. Szybko wyrobili sobie kilkupunktowe prowadzenie, którego dzielnie bronili. Drużyna z Zawiercia swoje szansę na wygranie tego seta widziała w obijaniu bloku rywali. Całkiem nieźle się sprawdzała tak taktyka, oczywiście do pewnego momentu. Doświadczona ZAKSA po jakimś czasie nie dawała się ogrywać Zawierciu. Pewnie zmierzała do zwycięstwa w tym secie i całym meczu. Ostatecznie wygrał 25:17 i zameldowała się w finale.

Na pewno nasza zagrywka dziś skutecznie odrzuciła Aluron od siatki. Idealnie nie było, popełniliśmy kilka błędów i daliśmy wygrać jednego seta Zawierciu. Od początku narzuciliśmy swoje warunki w tym spotkaniu, w trzecim secie nieco się rozluźniliśmy i rywal prezentował lepszy poziom. Kamil Semeniuk pojawił się w polu serwisowym i napsuł nam trochę krwi. Jesteśmy jednak w finale, moim faworytem kolejnego półfinału jest Jastrzębie – mówi Mateusz Bieniek, środkowy ZAKSY Kędzierzyn Koźle.

Zagraliśmy dobre spotkanie. Dziś zagraliśmy bez kontuzjowanego Sama Deroo, ale Rafał Szymura pokazał klasę. Cieszymy się z tego finału, nie obyło się bez błędów. Czekamy na rywala – dodaje Łukasz Kaczmarek, atakujący ZAKSY Kędzierzyn Koźle.


ZAKSA Kędzierzyn Koźle – Aluron Warta Zawiercie 3:1(25:19; 25:20; 20:25; 17:15)

ZAKSA: Kaczmarek, Toniutti, Wiśniewski, Bieniek, Śliwka, Szymura, Zatorski (libero) oraz Koppers

ALURON: Waliński, Rejno, Ferreira, Gawryszewski, Boceik, Masny, Koga (libero) oraz Swodczyk, Żuk, Malinowski, Semeniuk.

MVP: Benjamin Tonutti


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram