ZAKSA Kędzierzyn Koźle pokonała Jastrzębski Węgiel 3:1 w finale Pucharu Polski. Fenomenalna gra w polu serwisowym, do tego świetna relacja w grze blok-obrona i puchar jedzie do Kędzierzyna.

W wielkim finale Pucharu Polski do walki stanęły ZAKSA Kędzierzyn Koźle, która w półfinale pokonała Aluron Wartę Zawiercie oraz Jastrzębski Węgiel, który szybko odstawił Onico Warszawa.

Dobry początek Jastrzębia

Finałowe starcie pomiędzy plusligową śmietanką rozpoczęło się od kilku ciekawych wymian. Obie drużyny mocno skoncentrowane nie odpuszczały w obronie i próbowały kończyć akcję na kontrze. Dobrze w mecz wszedł Dawid Konarski, atakujący sprytnie obijał blok ZAKSY, dołoży też asa już na początku spotkania. Problemy ze skutecznością miał natomiast Christian Fromm, niemiecki przyjmujący nie mógł przebić się przez blok rywali. Po chwili na minimalne prowadzenie zaczęła wychodzić drużyna Jastrzębskiego Węgla, która mocno odrzucała rywali od siatki skutecznym serwisem.

ZAKSA stawia kropkę nad i

W ekipie ZAKSY Benjamin Tonutti często decydował się naw wariant gry środkiem siatki, gdzie dobrze uzupełniał się duet Mateusz Bieniek-Łukasz Wiśniewski. Końcówka pierwszej partii była znów bardzo  zacięta. Kędzierzynianie jednak potrafili przekuć w punkty kilka nerwowych akcji na siatce. Co z pewnością solidnie rozbiło zespół Jastrzębia. Dobrą końcówkę miał Fromm, który zręcznie obijał blok ZAKSY na skrzydłach. To jednak nie wystarczyło na rozpędzonych siatkarzy Andrei Gardiniego, którzy pewnie wygrali pierwszego set 25:20

Fenomenalny popis ZAKSY

Gdy na początku drugiego seta w polu serwisowym pojawił się Aleksander Śliwka, ZAKSA  szybko zbudowała kilkupunktową przewagę. Zagrywką mocno odrzucili Jastrzębie od siatki i ustawili szczelny blok. Grali bardzo pewnie, co przekładało się na tablice wyników i coraz większe rozbicie ekipy Jastrzębia. ZAKSIE wychodziło niemalże wszystko. Ataki kończone z trudnych, wysokich piłek, sprytne kiwki tuż za blok.

Ich gra wyglądała naprawdę imponująco, kibice zebrani zarówno w Orbicie, jak i przed telewizorami mogli podziwiać kawał dobrej siatkówki. Tonutti na zagrywce napsuł sporo krwi drużynie Jastrzębskiego Węgla, która w przyjęciu była totalnie pogubiona. Ponadto na rozegraniu był prawdziwym asem swojego zespołu. Podejmował doskonałe decyzje. Świetnie funkcjonował blok, gdzie wciąż błyszczał Wiśniewski. Kontuzjowanego Sama Deroo godnie zastąpił Rafał Szymura. Nie mogło być inaczej ZAKSA pewnie wygrała również tej partię 25:13.

Przebudzenie pogrążonego Jastrzębia

Trzecią partie o wiele lepiej zaczęła drużyna z Jastrzębia. Walka toczyła się punkt za punkt. ZAKSA zaczęła popełniać drobne błędy. Za Fromma na boisku pojawił się Wojciech Ferens, który wprowadził nową jakość w drużynie Roberto Satilliego. Być może włoski szkoleniowiec powinien nieco wcześniej zdecydować się na tę zmianę. Jastrzębianie wyraźnie zostawili drugą partię za plecami i zaczęli walczyć o każdą piłkę. Dopiero teraz rozpoczęło się wyrównane widowisko, które kibice mogli oglądać z zapartym tchem. W połowie seta znów na prowadzenie wychodziła ZAKSA. Ciągle gromiła zagrywką i była świetnie poustawiana w polu. Zacięta końcówka ostatecznie zakończyła się zwycięstwem  Jastrzębia 27:25.

Dokończenie planu przez ZAKSĘ

Czwartą partię znów lepiej zaczęła ZAKSA. Jastrzębie ciągle wydawało się pogubione i niezorganizowane na boisku, wszystko za sprawą serii dobrych zagrywek Kaczmarka. Gra francuskiego rozgrywającego – Toniutttiego była na najwyższym światowym poziomie. Momentami jego koledzy mogli cieszyć się atakami na czystej siatce. Jastrzębie próbowało się bronić, ale rywal na to nie pozwalał. Skutecznie doprowadzał do ostatecznego rozstrzygnięcia tego meczu.

Dla mnie też był to taki mały finał po powrocie do kraju z Francji. Decyzja o tym, że w ogóle pojawiłem się dziś na boisku z pewnością nie była łatwa dla trenera Santilliego. Szkoda, że po tym ładnym trzecim secie w naszym wykonaniu nie udało się utrzymać koncentracji. ZAKSA dziś była lepsza, jej system blok-obrona była niesamowita, gratulacje – mówi Wojciech Ferens, przyjmujący Jastrzębskiego Węgla.

Jestem bardzo szczęśliwy z tego zwycięstwa. Głównie dlatego, że droga do tego finału nie była dla nas łatwa. Pod koniec kontuzja Sama, pokazaliśmy, że jesteśmy prawdziwą drużyną. To cieszy najbardziej. Sposób w jaki reagowaliśmy w każdym momencie na to, co dzieje się na boisku napawa mnie optymizmem – dodaje Andrea Gardini, trener ZAKSY Kędzierzyn Koźle.

Myślę, że do Wrocławia przyjechaliśmy bez żadnej presji. Może dlatego się udało, że nikt na nas nie stawiał, przez to, że byliśmy osłabienie kontuzją Sama. Wczoraj bez straty seta pokonaliśmy Onico, dziś dołożyliśmy wszelkich starań, żeby Jastrzębie nie miało zbyt dużego pola do popisu. Gramy w siatkówkę dla takich momentów. Jestem dumny z całej drużyny i myślę, że to zwycięstwo przyczyni się do dalszych sukcesów w tym sezonie – podsumowuje Benjamin Toniutti, kapitan ZAKSY Kędzierzyn Koźle.


Nagrody indywidualne:

Najlepszy zagrywający: Dawid Konarski – Jastrzębski Węgiel
Najlepszy przyjmujący: Rafał Szymura – ZAKSA Kędzierzyn Koźle
Najlepszy broniący: Paweł Zatorski – ZAKSA Kędzierzyn Koźle
Najlepiej blokujący: Łukasz Wiśniewski – ZAKSA Kędzierzyn Koźle
Najlepszy atakujący: Łukasz Kaczmarek – ZAKSA Kędzierzyn Koźle
Najlepszy rozgrywający: Benjamin Tonutti – ZAKSA Kędzierzyn Koźle
MVP: Aleksander Śliwka – ZAKSA Kędzierzyn Koźle


ZAKSA Kędzierzyn Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:1 (25:20; 25:13; 25:27; 25:17)

ZAKSA: Kaczmarek, Toniutti, Wiśniewski, Bieniek, Śliwka, Szymura, Zatorski (libero) oraz Koppers, Stępień.

Jastrzębie: Fromm, Kosok, Konarski, Lyneel, Kampa, Hain, Popiwczak (libero) oraz Ferens, Bucki, Gunia.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Instagram