Na sześć kolejek przed końcem rundy zasadniczej siatkarzy Gwardii Wrocław czeka kolejne starcie na własnym parkiecie. Tym razem naprzeciw ekipy trenera Piotra Lebiody stanie jedenasta w tabeli drużyna Volley Rybnik. Czy Gwardia dopisze na swoje konto kolejne trzy oczka?

fot. gwardiawroclaw.pl

Nie ma co ukrywać, że pojedynek z rybniczanami jest dla gwardzistów niezwykle istotny z przynajmniej kilku względów. Przede wszystkim Gwardia jak tlenu potrzebuje kolejnych ligowych punktów, których ostatnio nie udało się zanotować w pojedynku w Częstochowie. Drugą kwestią jest… wspomniany ubiegłotygodniowy mecz z „czerwoną latarnią”, gdzie siatkarze z Krupniczej – mówiąc oględnie – nie popisali się, notując szokującą porażkę do zera. Gwardziści ewidentnie mają więc coś do udowodnienia, zarówno sobie, jak i swoim wiernym kibicom. Trzecim aspektem jest natomiast sytuacja w ligowej tabeli. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Volley zajmując jedenaste miejsce w hierarchii, jest daleko za naszymi plecami. Okazuje się jednak, że strata rybniczan, to tylko cztery punkty. Zwycięstwo w tym meczu jest więc bardzo potrzebne, wręcz wskazane.

Do końca rozgrywek rundy zasadniczej pozostały niecałe dwa miesiące. Przed gwardzistami poza meczem z Volleyem Rybnik pojedynki kolejno z: AZS Politechniką Opolską (wyjazd), Juvenią Głuchołazy (dom), Spodkiem Katowice (wyjazd), TKS Tychy (dom) i KS Milicz (wyjazd). Terminarz na pierwszy rzut oka wydaje się być mało korzystny, patrząc przez pryzmat straty ośmiu oczek do upragnionej najlepszej czwórki II ligi. Gwardziści nie raz w rundzie rewanżowej jednak udowodnili, że potrafią wygrywać z najlepszymi. Dokładając do tego jedno spotkanie rozegrane więcej przez czwartą Victorię Wałbrzych (notabene podobnie, jak w naszym przypadku, również porażka w Częstochowie, tylko w stosunku pięciosetowym), ciągle tli się nadzieja na walkę o czołowe lokaty. Podopieczni trenera Lebiody w najbliższą sobotę muszą jednak udowodnić, że na wysokie miejsce – rzeczywiście zasługują.

MICHAŁ JASZEWSKI: – Przez cały tydzień trenowaliśmy elementy, które zawiodły w Częstochowie. Mowa tutaj przede wszystkim o kwestii przyjęcia oraz zagrywki, bo z tym był zdecydowanie największy problem. Nie ukrywam, że czekaliśmy także na Pawła Michockiego. Jego kontuzja jest jednak nieco poważniejsza, aniżeli pierwotnie mogło się wydawać i w meczu z Rybnikiem Paweł nie wystąpi. Ciężar odpowiedzialności za środek będą musieli wziąć na siebie Maks i Kuba. Co do samego Rybnika, to ostatnio wygrali z Rząśnią 3:0 i z pewnością nie położą się przed nami. Wiemy, że ta strata punktowa do nas ze strony Volleya, to tylko cztery oczka. Ich wygrana we Wrocławiu za trzy punkty bardzo by urządzała. My jednak również musimy zdobywać punkty, aby myśleć o tej czwórce oraz o tym, żeby nie rozglądać się nerwowo za siebie. Co do samej perspektywy dostania się do tej wspomnianej czwórki, to cóż… w ubiegłym sezonie przeżywaliśmy coś podobnego. Wtedy też przegraliśmy ważny mecz u siebie z Politechniką Opolską. Rzutem na taśmę wygraliśmy jednak w Kętach z mocnym Kęczaninem i weszliśmy do czwórki. Czy tak będzie i tym razem? Bardzo bym tego chciał zarówno ja, jak i reszta chłopaków.

GWARDIA WROCŁAW – VOLLEY RYBNIK
Sobota, g. 18:00 – hala przy ul. Krupniczej 15 we Wrocławiu

 

(gwardiawroclaw.pl)