- REKLAMA -

Sytuacja geopolityczna sprawiła, że temat ten niemal zanikł w debacie publicznej. Niewielu Polaków jest świadomych skali zbrodni popełnionej na przełomie lat 1914-1923 przez Turków na chrześcijanach zamieszkałych na terenie Imperium Osmańskiego. Grecy, Ormianie i Asyryjczycy byli ofiarami okrutnego mordu, pierwszego tak wielkiego ludobójstwa w historii XX wieku. Z trudną przeszłością nie może pogodzić się sama Turcja, której lobby zręcznie próbuje zamieść sprawę pod dywan.

Turkowie byli wyniszczeni po dwóch wojnach bałkańskich (1912-1913). Utraciwszy sporą część ziem w Europie i Afryce, kraj był targany niepokojami i przewrotami, z których ostatecznie swą pozycje utrwalili młodoturcy, działający w ramach Komitetu Jedności i Postępu. Było to ugrupowanie szowinistyczne, które szybko znalazło poparcie w cesarskich Niemczech. Wybór państw centralnych ze strony rządu wydawał się logiczny, bowiem Rosja chciwie patrzyła na turecki Konstantynopol (Stambuł), mogący zapewnić znaczne wpływy w rejonie Morza Czarnego i dostęp do Morza Śródziemnego.

Sułtan Mehmed V wita w Konstantynopolu cesarza Wilhelma II Hohenzollerna.

Rozpoczęła się I wojna światowa, a wraz z nią ruszyła kampania propagandowa. Idea państwa monoetnicznego, pantureckiego i panislamskiego wydawała się kusząca. Prowadząc taką politykę, Turcy mogli bez obaw przeprowadzić zbrodnie na wrogach żyjących w ich własnym kraju, a byli to Grecy, Ormianie i Asyryjczycy. Z pierwszymi prowadzili wojnę, drudzy w sporej części zamieszkiwali Imperium Rosyjskie, a ostatni poza wyznaniem wysuwali autonomiczne żądania.

Przez kraj przelała się fala zbrodni, w wyniku której łącznie zginęło 1,5 miliona Ormian, 1 mln Greków i ok. 600 tysięcy Asyryjczyków. Było to największe ludobójstwo w dotychczasowej historii Europy, którego dramat przewyższy drugowojenny Holocaust. Mordy dotyczyły wszystkich chrześcijan, jednak do szerokiego obiegu przedostała się tylko informacja o Rzezi Ormian. Asyryjczycy oraz Grecy często są w tym dyskursie pomijani.

Ludobójstwo na terenie Armenii dotyczy głównie lat wojennych, natomiast cierpienia Greków to przykre pokłosie postanowień rozejmu dyktowanego przez państwa Ententy. Wywodzący się ze środowiska młodotureckiego Mustafa Kemal Atatürk (Pasza), powołał Wielkie Zgromadzenie Narodowe Turcji, które odrzucało podział terytorialny przegranych Osmanów. Turcy ruszyli do walki, pokonując siły alianckie oraz podbijając 12 prowincji Armenii na skutek umowy z radziecką już Rosją. W międzyczasie wybuchł konflikt z Grekami, którzy zajęli 15 maja 1919 roku turecki Izmir.

Cztery dni później, 19 maja, wojska Mustafy Kemala wylądowały w Samsunie (północne wybrzeże Turcji) i tym samym rozpoczęła się decydująca faza mordu na cywilnej ludności Greckiej. Paradoksalnie ten dzień obchodzony jest w Turcji jako święto narodowe na pamiątkę rozpoczęcia rewolucji kemalistowskiej, która doprowadziła do powstania państwa tureckiego.

To właśnie na pamiątkę wydarzeń z 19 maja obchodzony jest dzień pamięci ofiar ludobójstwa na Grekach Pontyjskich. Była to grupa etniczna zamieszkująca tzw. Pont, czyli krainę geograficzną leżącą na zachód od granicy z Gruzją, nad wybrzeżem Morza Czarnego (notabene zwanego niegdyś Pontyjskim). Obecność Greków na tych terenach sięga VIII wieku p.n.e. kiedy to w Poncie powstały pierwsze kolonie z Miletu. Przez tysiąclecia wytworzyła i utrwaliła się tam specyficzna kultura złożona z wzorców jońskich i attyckich.

Grecy Pontyjscy zachowali swój język, zwyczaje i taniec ludowy. Nie asymilowali się z napływającą ludnością, w tym z Turkami – opowiada prof. Michał Hrisulidis z Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.

Ze wszystkich 700 tysięcy Greków zamieszkałych w Poncie, zamordowano 353 tysiące. To ponad połowa ludności zabitej na skutek masakr i marszów śmierci. Każdy stracił bliskich w swojej rodzinie.  18 grudnia 2007 roku Międzynarodowe Stowarzyszenie Badaczy Ludobójstw przyjęło uchwałę uznającą za prawdziwe ludobójstwo na Grekach, Ormianach i Asyryjczykach w Imperium Osmańskim w latach 1914-1923 oraz wezwało władze tureckie do przeprosin i naprawienia szkód poniesionych przez prześladowaną ludność. Turcja nadal konsekwentnie odmawia zaakceptowania uchwały o eksterminacji, uważając zmarłych za ofiary wojny ojczyźnianej, której towarzyszyły, plagi, zarazy i inne choroby.

Ze wszystkich państw, oficjalnie ludobójstwo uznały Armenia, Grecja, Cypr, Szwecja, Holandia, Austria i Republika Czeska. – stwierdza prof. Michał Hrisulidis, po czym kontynuuje – Reszta obawia się naruszenia stosunków dyplomatycznych i gospodarczych z Turcją, która próbuje pisać własną narrację historyczną.

Współcześnie pamięć o ofiarach stara się pielęgnować. W Grecji żyje około miliona potomków przesiedleńców z Pontu, głównie w prowincji Macedonia i Tracja Zachodnia. Zachowali oni prastare tradycje, język, pieśni i tańce, kultywując je w szkołach i klubach miejskich. Niemal każda miejscowość, w której żyją Grecy Pontyjscy posiada własne stowarzyszenia, świetlice, zespoły pieśni i tańca, w których z ochotą uczestniczą nawet kilkuletnie dzieci. Jest to kultura wciąż żywa zorganizowana przez aktywną społeczność.

We Wrocławiu kilkusetosobowa mniejszość grecka również stara się o godne upamiętnienie tych wydarzeń. Od ośmiu lat organizowana jest Święta Liturgia w Cerkwi Prawosławnej Świętych Cyryla i Metodego na wyspie Piasek, gdzie znajduje się kopia Ikony Panagia Soumela przywieziona z Grecji, a pochodząca z najświętszego miejsca w Poncie – Klasztoru Panagia Soumela z okolicy Trabzonu. Tak było i w tym roku, 19 maja o godzinie 9.00 odbyła się msza za pomordowanych, poległych i zmarłych Greków w Poncie w latach 1914-1923. Liturgię po Grecku odprawił ks. Grzegorz Cebulski, w cerkwi zgromadziła się grupa wiernych Greków (nie tylko pochodzenia Pontyjskiego).

Po Świętej Liturgii, o godzinie 11.00 odbyło się sympozjum w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego pod hasłem Historia i Kultura Greków Pontyjskich. Organizatorami wydarzenia byli: prof. Krzysztof Nawotka, prof. Mirosław Dymarski i prof. Michał Hrisulidis z ASP we Wrocławiu, który jest pomysłodawcą i współorganizatorem uroczystości. W ramach sympozjum można było wysłuchać pięciu wykładów.

Jako pierwszy głos zabrał prof. dr hab. Krzysztof Nawotka, który przedstawił wykład pt. Pont w Starożytności, następnie omówiono losy Greków Pontyjskich, o których miał opowiedzieć prof. dr hab. Mirosław Dymarski w wykładzie pt. Cierpienia Greków Pontyjskich Na Tle Doświadczeń Epoki ( 1914-1923 ). W imieniu wystąpił jednak doktorant mgr Paweł Chmiel. Kolejnym prelegentem był mgr Georgios Sideropoulos, Pontyjczyk z pochodzenia, z wykształcenia historyk, wieloletni przewodniczący Stowarzyszenia Greków w Polsce. Georgios Sideropoulos wygłosił odczyt zatytułowany Wydarzenia Polityczne W Poncie W Latach 1919-1923. Po nim głos zabrał mgr Dimos Adamidis, również Pontyjczyk, którego wujek walczył w partyzantce pontyjskiej w tamtych latach. Magister przedstawił wykład zatytułowany Pont We Krwi – Nieznana Tragedia. Na zakończenie sympozjum prof. Michalis Hrisulidis, również Pontyjczyk z pochodzenia, zaprezentował wykład o Tańcu i Kulturze Greków Pontyjskich, w którym przedstawił krótki opis tradycyjnych tańców pontyjskich, czyli najbardziej reprezentatywną formę współczesnej kultury greckiej. Spotkanie zgromadziło wielu zainteresowanych słuchaczy.


Autor: Wojciech Kosek
Zdjęcia: Wojciech Kosek, Michał Hrisulidis, wikipedia commons