„Zimowy pogrzeb” [RECENZJA]

W ciemność i w deszcz… mrok i zatracenie. Sztuka „Zimowy pogrzeb” dzięki swojej groteskowej formie przeraża, zmusza nas do stawienia czoła nie tylko demonom bohaterów, ale także i naszym własnym, z których obecności mogliśmy nie zdawać sobie sprawy – pisze Patryk Wolny.

Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz, a jedyne czego doświadczysz to groteskowa podróż w jądro zatracenia. Tak pokrótce można podsumować sens istnienia postaci Zimowego pogrzebu. Postaci, zamknięte w iluzorycznych klatkach, wykreowanych przez własne szaleństwo, zdają się żyć tylko i wyłącznie w jednym celu. Laczek Bobiczek, który ponad wszystko pragnie spełnić ostatnie życzenie swojej zmarłej matki. Wujostwo z drugiej strony za podstawę swego istnienia obrało wyprawienie długo oczekiwanego wesela ich córki. Śmierć i życie nie mogą iść w parze. Ostatecznie każdy będzie musiał opowiedzieć się za smutkiem lub radością i ponieść konsekwencje swojego wyboru.

Kompromisy to dla bohaterów sztuki słowo obce. Liczy się tylko odnalezienie sposobu na ucieczkę przed śmiercią, jednak szybko okazuje się, że to niemożliwie. Nie da się oszukać przeznaczenia, które ostatecznie i tak nas dopada. Ani morze, ani wysokie Himalaje, nawet niebo nie uchroni od nadchodzącej zagłady – konieczności zmierzenia się z faktem, że śmierć czai się tuż za rogiem i tylko ona może przynieść wyzwolenie.

„Zimowy pogrzeb” to nie tylko próba odpowiedzi na pytanie o to, co jest ważniejsze: złożenie hołdu zmarłej osobie, czy uczczenie wyjątkowego wydarzenia w życiu, jakim jest ślub, prowadzący do narodzin nowego życia. To także opowieść o sensie naszego istnienia, którego koniec wcale nie jest spektakularny, to najzwyklejszy bąk puszczony od niechcenia – ulotność duszy, którą utraciliśmy w naszej pogoni, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Widzowie powracający do Teatru dla Początkujących z pewnością doszukają się pośród amaktorów znajomych twarzy, które mieliśmy okazję podziwiać przy okazji wcześniejszych spektakli. Przyjemnie ogląda się ich występy, choć sama gra nie uniknęła drobnych potknięć. Niestety, ale niektóre z wypowiedzi okazywały się niezrozumiałe. Wypowiadane słowa zlewały się ze sobą, nie zdarzało się to często, jednak momentami wytrącało z głębi świata, którą aktorzy starali się wykreować. Chaos niektórych scen nie może być tutaj usprawiedliwieniem, zwłaszcza, gdy dialogi okazują się kluczem do całości.

Reasumując, dziesiąta premiera Teatru dla Początkujących to pozycja warta uwagi. Reżyser Piotr Łukaszczyk, realizując sztukę Hanocha Levina wraz z jedenastką amatorów stanął przed trudnym zadaniem. Teraz, podziwiając efekt ich pracy, z czystym sumieniem można przyznać, że to kawał dobrego spektaklu.


„Zimowy pogrzeb”Hanoch Levin

reżyseria – Piotr Łukaszczyk

obsada: Hubert Chojniak, Aleksandra Guzdek, Marcin Guzik, Marin Jagodziński, Anna Kwiecień, Monika Lecko,  Marta Mazur, Marta Ogrodnik, Przemysław Ratajczak, Natalia Schnittler, Mateusz Stępiński

 


Autor: Patryk Wolny

  • Zdjęcie | Nice Stuff Studio