- KARTKA Z KALENDARZA - 13 LIPCA -


- REKLAMA -

Najnowsza premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek „Zostań moim przyjacielem”, to dla najmłodszych widzów zabawna historyjka z morałem, dla tych starszych zaś retro-podróż do dziecięcego świata pluszowych kukiełek. 

Tomasz Man napisał zgrabną historię o pingwinicy Pini, która uciekła z ZOO i o porzuconym przez złą właścicielkę Żółwiu Franciszku. Oboje chcą dotrzeć nad morze. Pinia przez morze chce dotrzeć do rodziny, a Franciszek myśli, że znajdzie tam swoją panią. Po wielu perypetiach docierają do lasu, gdzie spotykają sarnę, bobra, zająca i złe wilki. Kontakt z innymi zwierzęta uzmysławia im, że bycie samolubnym nie jest fajne i aby przeżyć wśród pułapek, strzałów i kłusowników trzeba sobie pomagać i bronić swojego środowiska wspólnymi siłami. Historia niby skierowana do maluchów, nam dorosłym podsuwa jednoznaczne skojarzenia z wiadomościami z pierwszych stron portali internetowych i gazet. Nasuwają się obrazy zabijanych przez myśliwych zwierząt, wycinanych drzew i zaśmiecanych lasów. Teatr Lalek kolejny raz ( po „Ziemianach”) poprzez sztukę edukuje młodą widownię i wytyka popełniane przez ludzkość błędy.
Reżyserią tego klasycznego kukiełkowego spektaklu zajął się, znakomicie zresztą, Krzysztof Grębski. We współpracy z Anną Kramarczyk, z którą prowadzili teatr dla najmłodszych widzów, tym razem podjęli się bardzo trudnego zadania, na potrzeby przedstawienia animowali kilkanaście postaci. Podkładali głosy, nadawali im cech charakteru, ożywiali pluszowe kukiełki z każdą sceną coraz głębiej wciągając w opowieść o Pini i Franciszku. „Zostań moim przyjacielem” jest wspaniałym przykładem na to, że nie koniecznie potrzeba zbyt wielu środków wyrazów by zaskarbić sobie sympatię i uwagę widzów.
Strona muzyczna autorstwa Grzegorza Mazonia oczywiście bez zastrzeżeń. Zabawne piosenki i wesołe melodie wpadają w ucho i dodają bajce lekkości. Scenografka Aneta Piekarska-Man losy bohaterów „Zostań moim przyjacielem” wpisała w małą przestrzeń, jakby w obudowę starego telewizora. Dorosłym widzom, którzy przyprowadzili do teatru swoje potomstwo z pewnością zabieg ten przywołał wspomnienia ze swoich dziecięcych czasów, kiedy w telewizji królował Piątek z Pankracym czy Jacek i Agatka. Styl retro jednak nie przeszkadzał, dawał poczucie bezpieczeństwa i prostoty w tej pełnej pozytywnych wartości bajce.


Autor: Sabina Misakiewicz