Nowy film twórcy kultowego „The Room” wygląda tak źle, że aż dobrze. Zwiastun zapowiada emocjonujące kino pełne CGI oraz niecodziennych zwrotów akcji.

Zaskakujące, twórcom wystarczyła zaledwie jedna minuta, żeby w sposób kompletny nie tylko przedstawić zamysł filmu i dokładnie nakreślić to, jak będzie wyglądał, ale także przykuć uwagę widza. Na zwiastunie widzimy, jak jeden z kolegów Wiseau – Greg Sestero dostaje dwukrotnie w twarz – nie wiadomo dlaczego i czy w ogóle ma to przełożenie na fabułę. Następnie trójka bohaterów opuszcza lokal, by znaleźć się na pustej ulicy, która w przeciągu sekund zostaje zalana wodą, z której wyłania się ogromny rekin. Piękne w swojej prostocie.

Zwłaszcza, gdy bliżej przyjrzymy się rekinowi, który ma ogromne szanse, żeby podbić internet. Efekty specjalne w „Big Shark” wyglądają, jakby zostały przygotowane przez dzieci na lekcjach informatyki w szkole podstawowej. Nie ma jednak w tym nic złego, to nie pierwszy (i zapewne nie ostatni) potwór przywołujący uśmiech na twarzy widza. Fani zrozumieją.

I to zdaje się najważniejsze – to jaki „Big Shark” będzie, to świadoma decyzja twórców, a sam film kierowany jest do określonej grupy odbiorców, którym seans sprawi przyjemność i frajdę. Wiseau jest dobry w tym co robi, w byciu twórcą złych filmów i to się liczy.

Data premiery nie jest jeszcze znana. Na zwiastunie widnieje rok 2020 – jednak najprawdopodobniej Wiseau podał po prostu przybliżone ramy czasowe, w których chciałby tworzyć film. Możliwe, że „Big Shark” jest dopiero na etapie planowania i nawet nie padł pierwszy klaps na planie.


Autor: Patryk Wolny