- REKLAMA -

Koszykarki Ślęzy Wrocław pokonały na wyjeździe Energę Toruń 71:61 i objęły prowadzenie w ćwierćfinałowej rywalizacji 1:0. Z mocną obroną przyjezdnych nie mogły poradzić sobie torunianki.

We Wrocławiu kibice wierzą, że broniące tytułu mistrza Polski wrocławianki powinny bez większych problemów awansować do finału.

Mocny początek

To było niezwykle ważne zwycięstwo, które otworzyło im dalsze drzwi w fazie play-off. Ślęza od początku spotkania grała twardo w obronie, z czym kompletnie nie radziły sobie gospodynie. Torunianki rzuciły celnie dopiero w 4. minucie spotkania, dzięki rzutowi Alexis Hornbuckle. Mistrzynie Polski cały czas kontrolowały przebieg spotkania i powiększały swoją przewagę (9:2). Pierwszą kwartę zakończyły z dziesięciopunktową przewagą (18:8).

Chwilowy przestój

Drugą kwartę wrocławianki rozpoczęły nieco słabiej niż pierwszą. Popełniały błędy w ataku i nie trafiały do kosza. Rywalki także podawały i rzucały bardzo niecelnie. W 4. minucie Ślęza odzyskała wcześniejszą moc i zdobyła pierwsze punkty rzutem Kelley Cain. W połowie kwarty trener Ślęzy – Arkadiusz Rusin poprosił o przerwę, co pomogło zawodniczkom z Wrocławia wrócić na dobre tory. Pierwsza połowa spotkania zakończyła się szczęśliwie dla Ślęzy 32:21.

Duża rotacja w składzie Ślęzy

W trzeciej kwarcie torunianki grały o wiele lepiej w obronie, jednak atak był nadal zbyt słaby, żeby pokonać Ślęzę. Wrocławianki były w świetnej dyspozycji i już w 3. minucie kwarty prowadziły piętnastoma punktami. Dobrą formę prezentowała Alexis Hornbuckle. Trener Rusin cały czas szukał nowych rozwiązań, wprowadzając nowe zawodniczki. Gdy jednak Energa zdołała odrobić straty do pięciu punktów (40:45), doskonale zagrała Elina Dikeoulakou. Po trzeciej kwarcie było już 54:40 dla Wrocławia.

Niepodważalna końcówka

W ostatniej kwarcie Ślęza postawiła już tylko kropkę nad i w całym spotkaniu. Grała bardzo agresywnie w obronie. Energa próbowała odrabiać starty w ostatnich pięciu minutach, zmuszając wrocławianki do błędu. Jednak Ślęza nie dała odebrać sobie zwycięstwa w tym meczu i wygrała pierwszy mecz ćwierćfinałowy 71:61, a w całej rywalizacji prowadzi 1:0.

– Gratuluję mojemu zespołowi postawy w tym meczu. Wiedzieliśmy, że jest to seria play-off i każde spotkanie jest bardzo ciężkie. Do każdego należy podejść skoncentrowanym. Pierwsza połowa pokazała, że tak dziś nasz zespół przystąpił do gry. Może troszkę zbyt dużo rotowałem składem w ostatniej kwarcie i wkradło się wtedy trochę nonszalancji w naszej postawie. Mieliśmy 18 punktów przewagi, a zrobiło się nerwowo. Koniec końców najważniejsze jest zwycięstwo. Ale tak naprawdę musimy teraz myśleć o następnym meczu. Mamy 1-0, to nic nie daje w play-offach. Kwestia awansu jest cały czas otwarta – mówi Arkadiusz Rusin, trener Ślęzy.

 


Energa Toruń – 1 KS Ślęza Wrocław 61:71 (8:18, 13:14, 19:22, 21:17)

Energa: Hornbuckle 18, Mansfield 8, Skobel 8, Cain 7, Grigalauskyte 7, Tłumak 6, Maliszewska 4, Diawakana 2, Uro-Nilie 1.

Ślęza: Dikeoulakou 22, Zoll 14, Treffers 12, Szybała 9, Kaczmarczyk 8, Ajduković 4, Boonstra 2, Sklepowicz 0, Majewska 0.

 


Tekst: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcia: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław