Koszykarki Ślęzy udanie powróciły do ligowej rywalizacji po przerwie związanej z meczami reprezentacji. Wrocławianki pokonały przed własną publicznością Ostrovię Ostrów Wlkp. 82:63. W ekipie mistrzyń Polski z dobrej strony pokazała się debiutująca w nowym zespole Elina Dikeoulakou (na zdj. druga z prawej).
- REKLAMA -

Ślęza była zdecydowanym faworytem niedzielnej potyczki z Ostrovią i ze swojej roli się wywiązała. Co prawda w pierwszej połowie przyjezdne dzielnie sobie poczynały, ale gdy po zmianie stron wrocławianki poprawiły obronę, wynik wyraźnie przechylił się na ich korzyść.
W pierwszej odsłonie Ślęza zasygnalizowała dobrą dyspozycję w ataku, w czym także duża zasługa Eliny Dikeoulakou, która dołączyła do zespołu zaledwie trzy dni wcześniej. Nowa zawodniczka mistrzyń Polski potwierdziła swoje możliwość w grze ofensywnej. Już na półmetku miała na swoim koncie 10 oczek, a Ślęza prowadziła 47:36.
Nie tylko Łotyszka miała dobry dzień. Udane zawody zaliczyły także Kourtney Treffers, Tania Perez, czy jak zwykle Sharnee Zoll-Norman. Amerykanka oprócz 12 punktów zaliczyła także aż 13 asyst, co jest jej indywidualnym rekordem tego sezonu.
Kibice wrocławscy oczekiwali, że po zmianie stron Ślęza zbuduje jeszcze większą przewagę. To nastąpiło, ale dopiero w czwartej kwarcie. Wtedy gra Ostrovii posypała się na dobre. Mistrzynie Polski wymuszała na rywalkach wiele strat, a i na atakowanej tablicy wyrządziły im sporo krzywdy.
Ostatecznie Ślęza pokonała Ostrovię 82:63. O kolejne punkty wrocławianki powalczą w środę. Na wyjeździe ich przeciwnikiem będzie CCC.

Ślęza Wrocław – Ostrovia Ostrów Wlkp. 82:63 (26:16, 21:20, 13:15, 22:12)
Ślęza: Kourtney Treffers 17, Tania Perez 14 (2), Sharnee Zoll-Norman 12, Elina Dikeoulakou 12 (2), Agnieszka Kaczmarczyk 10 (1), Tijana Ajduković 7, Zuzanna Sklepowicz 4, Klaudia Sosnowska 2, Karina Szybała 2, Janis Ndiba 2, Sonia Ursu.
Ostrovia: Breanna Lewis 16, Monika Naczk 15 (2), Jordan Jones 8 (1), Marie Ange Mfoula 6, Sandra Nowicka 5, Monika Jasnowska 5 (1), Katarzyna Motyl 5 (1), Hanna Ruljowa 3 (1), Agata Kowalczyk.

Po meczu powiedzieli: 
 
Wadim Czeczuro (trener Ostrovii): – Wiedzieliśmy, że dziś po raz pierwszy w Ślęzie wystąpi Elina Dikeoulakou. Gdy przychodzi nowa zawodniczka do zespołu, to sprawia poruszenie, pozostałe zawodniczki dają z siebie więcej. Widzieliśmy, że dziś nie będzie łatwo. Zresztą tutaj nigdy nie jest łatwo. Staraliśmy się dotrzymać kroku wrocławiankom. Rywalki miały 16 zbiórek w ataku, a my popełniliśmy 19 strat. Rozumiem, z kim graliśmy, ale nie może tak być. Końcówka to seria błędów, nie potrafiliśmy utrzymać koncentracji. Musimy trzymać się swoich zasad w obronie i ataku. To może nie wychodzić, ale musimy robić wszystko według swoich zasad. My totalnie zaprzestaliśmy tego w czwartej kwarcie. Nad tym musimy pracować. Życzymy Ślęzie zdobycia medalu.
Monika Naczk (zawodniczka Ostrovii): – Nie możemy pozwalać przeciwnikowi na tyle zbiórek w ataku. To było dla nas dołujące, kiedy dziewczyny ze Ślęzy ponawiały akcję po raz trzeci, po raz czwarty. Nie potrafiłyśmy nic z tym zrobić. Musimy nad tym popracować. To był ciężki mecz, Ślęza grała mocną obronę. Starałyśmy się wykorzystywać błędy w obronie wrocławianek, aczkolwiek jest jeszcze dużo do poprawy w naszej grze i na tym musimy się teraz skupić.
Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy): – Mogę pogratulować swojemu zespołowo drugiej połowy i lepszej postawy w defensywie. Mieliśmy problem z rozbiciem obrony strefowej rywalek. Dziewczyny za bardzo uwierzyły, że tylko obwodem i tylko rzutem można przeciwdziałać strefie. Później, jak zaczęliśmy grać do środka z wysokimi zawodniczkami, było to lepsze dla oka. Był pomysł, były łatwiejsze pozycje do rzutu za trzy. Druga połowa mecz była lepsza w naszej defensywie. Zmieniliśmy system obrony pick’n’rolla wysoko, na osi boiska. To ograniczyło penetrację do środka. Dużym atutem była nasza zbiórka w ataku. Zrobiliśmy 11 start. To mała liczbą, przyjąłbym taką w każdym meczu, ale te straty dziś były dotkliwe, kosztowały nas 15 punktów. Takich strat nie lubimy, powinniśmy ich unikać. Można wyrzucić piłkę w aut, zrobić kroki – to są starty bez konsekwencji, tracimy tylko osiadanie. A my startami dawaliśmy dziś przeciwniczkom otwartą drogę do kosza.
Cieszę się, że Elina dołączyła do  nas. To jest ważny aspekt naszego zespołu, szczególnie na obwodzie, na rozegraniu. Lada chwila dołączy po kontuzji kostki Marissa. Wtedy nasz obwód będzie wyglądał tak, jak bym chciał.
Będą ruchy w naszej kadrze. Jeżeli Elina dołączyła do nas, to znaczy, że ktoś odejdzie, bo za dużo mamy zawodniczek na obwodzie. Czy będzie zmiana pod koszem? Tego na pewno nam brakuje, życie pokaże.
Eina Dikeoulakou (zawodniczka Ślęzy): – Cieszę się, że tutaj jestem. Jestem szczęśliwa, że dołączyłam do zespołu, który ma w sobie tyle energii. Jestem tutaj od trzech dni i mogę powiedzieć, że to jest drużyna z prawdziwego zdarzenia. Nie tylko na boisku, ale także poza nim. Będę dawała z siebie wszystko, żeby Ślęza znów zdobyła mistrzostwo.
Jestem trochę zawiedziona, że nie będą mogła zagrać w środę w Polkowicach (takie były ustalenia zawodniczki z CCC przy rozwiązywaniu kontaktu – dop. red.). Przyszłam do Ślęzy, żeby pomóc zespołowi. Chcę to robić w każdym meczu. Cóż, może spotkamy się z CCC w play-offach.

Autor: Paweł Kucharski